Paradise Lost

Wieczna zima, tajemniczy bunkier, postapokaliptyczny klimat i symulator spacerowania. Tyle elementów, które wręcz uwielbiam. Co mogło się nie udać? Okazuje się, że… Wszystko… 

Ale ej! Tak dosłownie wszystko. Każdy element tej gry jest po prostu wykonany źle, bądź niedokładnie – co też znaczy, że źle. A zaczyna się od tego, że “na dzień dobry”, jesteśmy uraczeni pięknym Polgielskim… 

Bo z jakiegoś powodu, ktoś uznał, że świetnym pomysłem będą dialogi po angielsku, ale z polskimi wtrąceniami… I to nie jest tylko kwestia rozmowy między obcymi ludźmi. Ale nawet, kiedy bohaterowie są sami, to i tak rozmawiają po polgielsku. Jest to najgłupsza rzecz językowa, na jaką natrafiłem kiedykolwiek w jakiejkolwiek grze. To brzmi po prostu jak błąd. Jak źle przetłumaczona, niskobudżetowa giereczka, gdzie twórców było stać na nagranie jedynie części dialogów. 

Ok. Przejdźmy do sedna. Wieczna zima. Jeżeli śledzicie moje recenzje, to pewnie zauważyliście, że gry, które dzieją się w śniegu mają u mnie łatwiej… Tutaj ze śniegiem praktycznie nie mamy styczności… Ponieważ większość czasu spędzamy w bunkrze… 

Który miał być super tajemniczy i stanowić całą oś historii. Tymczasem wyszło to co zawsze: pretensjonalność i tęsknota za wielkim i wspaniałym podziemnym Państwem Polskim. Zamiast normalnie opisać co się stało itd., to słyszymy umoralniające teksty i natrafiamy na pełno informacji jak wspaniałe to Państwo Polskie nie jest. Oczywiście natrafiamy jeszcze na masę śmieci w postaci karteczek do przeczytania – zaznaczam ponownie: jak mam ochotę poczytać, to biorę książkę. 

Postapokaliptyczny klimat – chciałbym powiedzieć, że naprawdę taki jest… I jest. Przez pierwszych parę minut. Potem bohater wchodzi do bunkra i nagle puf! Cały klimat postapo znika i wchodzi klimat całkowicie do znudzenia przewałkowanej II wojny światowej i nazistów. Nie wiem czy można byłoby wybrać nudniejszego… Chyba tylko Dziki Zachód… 

Ah… Dotarliśmy do gameplayu. Określenie “symulator spacerowania” nie jest tutaj do końca trafne. To bardziej symulator czołgania się… Bo tak szybko porusza się protagonista… Przez całą grę miałem wrażenie, że on jeden stara się na swoich plecach podnieść obecną gospodarkę Polski i dlatego tak wolno chodzi. Ale z tego co widzicie: niezbyt mu się udało. 

Jakby tego wszystkiego było mało… To trafiłem na buga… Z tych, co to nie pozwalają dalej grać. Doczłapałem się do pewnego poziomu, by następnie zapisać grę i zakończyć posiedzenie. Gdy później wróciłem do Paradise Lost, Okazało się, że po wczytaniu, stoję w olbrzymich drzwiach. I to w sumie tyle. Stałem i nie mogłem się ruszyć w żadną ze stron. Mogłem się cofnąć na początek rozdziału, by dosłownie stracić godziny przez tempo głównej postaci. 

Żałuję absolutnie każdej złotówki, którą przeznaczyłem na zakup tego g… Teraz już wiem, że jeżeli znów natrafię w pewnym popularnym czasopiśmie o grach, na recenzję polskiej produkcji, to będę musiał, tak na zaś, odjąć 3 oczka od ostatecznej oceny. Bo mam wrażenie, że właśnie tyle zostało przyznane za polskość twórców. 

NIE POLECAM

Rating: 2.0/10. From 1 vote.
Please wait...