Little Nightmares II

Gdy poznałem Six, nie spodziewałem się, że tak bardzo się do niej przywiążę. Połowa pierwszej części jej opowieści była nieziemsko nudna i szczerze mówiąc myślałem, że napisy końcowe zobaczę na YouTubie. 

Na szczęście całość nabrała tempa w odpowiednim momencie… A gdy już można było poczuć wiatr we włosach… Tempo tylko rosło. Dlatego też zaraz po ukończeniu “jedynki” pożyczyłem od znajomej “dwójkę”. I teraz mogę powiedzieć tylko jedno: niczego nie żałuję. 

Co prawda zmienił nam się protagonista, ale zupełnie nie wyszło to grze na złe. Uważam, że wręcz przeciwnie – dodało głębi i przedstawiło parę wydarzeń z nieznanej dotąd perspektywy. I tu muszę zaznaczyć, że fabularnie Little Nightmares II, dużo bardziej rozbudziła moją wyobraźnię niż poprzedniczka. 

Jeżeli chodzi o gameplay – jest lepiej. Umiemy parę nowych sztuczek, dzięki czemu nie jest tak monotonnie, pomimo, ponownie, podróży w prawą stronę ekranu. Tu trzeba złapać siekierę, tu rozwalić drzwi a tam kogoś zaatakować. Super! 

Co jeszcze było super? Klimat. Od pierwszych chwil, po napisy końcowe. A poziom w (chyba) szpitalu, to już absolutne mistrzostwo. Nie często bywam przestraszony, ale tam zwyczajnie atakowały mnie ciarki. 

Czy wszystko jest takie piękne? Otóż nie. Największą bolączką jest “precyzja”. Często i gęsto musimy coś zrobić dokładnie tak, jak chcieli twórcy. A margines błędu jest minimalny. Nie raz i nie dwa umierałem tylko dla tego, że mój skok skończył się piksel wcześniej, bądź niby byłem w bezpiecznym miejscu, ale przeciwnik już wykonał animację, więc przeniknął przez przeszkody i mnie zabił. Bo przecież rozpoczętej animacji się już nie przerywa. 

Nie zmienia to faktu, że warto się “pomęczyć”. Nie żałuję ani chwili spędzonej z Little Nightmares 2 iiii… Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać odsłony opatrzonej numerem 3. W tak zwanym międzyczasie, koniecznie będę musiał obserwować ceny odsłony na urządzenia mobilne. 

POLECAM 

Rating: 8.0/10. From 1 vote.
Please wait...