Borderlands 2

Jest taka zasada, według której “wszystko co robisz z przyjaciółmi jest lepsze”. I o dziwo właśnie tak zazwyczaj jest. Słaby PayDay 2 nagle wygląda całkiem fajnie. Natomiast świetne Overcooked staje się rewelacyjne! 

Proszę sobie więc wyobrazić, jak zła musi być druga odsłona Borderlandsów, skoro nawet w gronie 4 bardzo bliskich mi osób, nie byliśmy w stanie dobrnąć, przypuszczam, że nawet do połowy… Pomimo usilnych starań i “dawania kolejnych 2 godzin, bo może się rozkręci” … 

Spoiler: nie rozkręca się. I to nie jest nawet największym problemem. Poprzednia odsłowna Borderlands też była nudna. Ale przynajmniej walka była ciekawsza. Jasne – niby tu i to to praktycznie ten sam loot shooter… Ale dziwnym trafem “jedynkę” udało się ukończyć a dodatkowo wspominam ją nawet ciepło – właśnie dzięki grze z przyjacielem – natomiast dwójka odrzuciła wszystkich już na samym starcie. 

I to tym dziwniejsze, że przecież sama grafika jest rewelacyjna a i zimowe klimaty przemawiają do mnie bardziej niż pustynia. Teoretycznie więc: powinno być lepiej. Czemu nie było? Ano dlatego, że sam gameplay jest po prostu tragiczny. 

I to wynika już bezpośrednio z samych założeń gry. Jak już wspomniałem: loot shooter. Każdy przeciwnik jest więc gąbką na pociski. Head shoty zadają większe obrażenia, ale nie zabijają. Posuwanie więc historii do przodu wiąże się z pakowaniem niesamowitej ilości naboi w przeciwników. No… Z tym, że tej amunicji wcale nie ma… 

Przez wszystkie te godziny, od rozpoczęcia do odstawienia przez nas gry, każdy miał problem z amunicją. Tej jest zwyczajnie za mało. W loot shooterze. I powiem to jeszcze raz: za mało amunicji w loot shooterze. Nieporozumienie. Borderlands 2 to po prostu męczarnia. Festiwal umierania i odradzania się, bo trzeba ubić tego “badassa” ale możesz atakować tylko wręcz, bo przecież naboi nigdzie w pobliżu nie ma. 

I niestety, jak na grę z największą jak na swój czas ilością broni, tej jest zaskakująco mało. Cała magia polega na tym, że poszczególne części wspomnianego uzbrojenia mieszają się losowo w swoich grupach i teoretycznie to daje nam niepowtarzalną pukawkę. Praktycznie wcale tak nie jest. Od dostajemy pistolet albo karabin. Z wyglądu to samo, statystyki i zasada działania także bliźniacze. I warto tu dodać, iż jedyną bronią, która rzeczywiście się opłaca jest snajperka. Do niej i tak jest potrzebne mało ammo a zadaje najwięcej obrażeń. Jest to więc jedyny sensowny wybór w tej źle zaprojektowanej produkcji. 

Fabularnie nie będę się wypowiadał. Historyjka mnie nie kupiła a gameplay był na tyle zły, bądź to właśnie sama opowieść była na tyle nieangażująca, że nie udało nam się zobaczyć napisów końcowych. I niestety, w takim wypadku, gry polecić po prostu nie mogę. 

Warto jeszcze dodać, iż pomimo posiadanej wersji Steamowej, zdecydowałem się na grę przez Epic Games Launcher – nie ma osiągnięć więc i dusza spokojniejsza. Napotkałem tylko jeden problem – w grze, którą zaczęliśmy ze znajomymi – tylko ja mogłem być hostem. Inaczej mnie wyrzucało. Przypuszczam, że to raczej błąd samej gry niż launchera. Tak czy siak: nie napotkałem żadnych innych problemów – nawet przy zapraszaniu znajomych. 

Rating: 1.0/10. From 1 vote.
Please wait...