Metro Exodus

Nie mogę przestać zadawać sobie pytania: jak ten cykl osiągnął taki sukces? Nie jestem w stanie tego pojąć… Zachęcany klimatem trailerów Exodusa, zebrałem się i przeszedłem całą trylogię, w bardzo krótkim czasie i zupełnie nie rozumiem czemu ktokolwiek robił zamieszanie o to, że Exodus przez rok był tylko na Epic Game Store. Tak naprawdę dzięki temu wiele osób uniknęło kupna i w efekcie rozczarowania.

Bo, moim zdaniem, Exodus jest nie tylko najgorszą częścią serii ale też jedną z najgorszych gier 2019 roku. Gdyby nie to, że jest w Game Passie od Microsoftu, byłbym jeszcze bardziej rozczarowany i na dodatek zdenerwowany wydanymi pieniędzmi…

Zaczynamy tradycyjnie: po poprzedniej części, czyli Last Light. Ponownie: głównym bohaterem jest Artyom, który dziwnym sposobem znów wszystko opowiada, ale zapomina o języku, gdy tylko zaczynamy min sterować. Rozumiem takie zabiegi 10 lat temu. Bo technologia… Bo tak było modnie dzięki Portalowi i innym tego typu produkcjom… Itd… Ale teraz jest rok 2019. Takie wymówki już nikogo nie satysfakcjonują. Wyraźnie widać, że każda napotkana postać chce wejść z nami w dialog, ale od Artyoma słowa się tylko odbijają jak od ściany. Oczywiście nie mogło zabraknąć znaku charakterystycznego poprzedniczek, czyli opowiadania przez każdego przechodnia całego życiorysu. Jednak(!), jakby tego było mało, to możemy jeszcze znaleźć nagrania do odsłuchania! Tak. W 2019 roku twórcy dalej się nie nauczyli, że jest to absolutnie najgorszy i najbardziej nudny sposób opowiadania. Przy poprzednich recenzjach zwracałem uwagę, że już lepiej słuchać czyjegoś gadania niż nagrań ale jak widać, musieli zatrudnić jakiegoś geniusza, który złe zmienił w gorsze…

Zmiany w gameplayu oczywiście są. I nie mówię o przejściu na tryb otwartego świata. Nie mam nic przeciwko temu, jeżeli jest on sensownie wypełniony. W tym wypadku, szczególnie na pustyni, są pustki. Chodzenie i nudzenie się. Ciągle i ciągle… Szczerze mówiąc: wolałem już kanały, bo traciłem mniej czasu.

Największa zmiana jest w samym strzelaniu. Nie okłamujmy się: FPS’owe elementy nigdy nie były tu zbyt dynamiczne. Nie było czuć mocy w broni i sama postać nie była super żywa. To teraz jest jeszcze gorzej. Strzelałem z karabinu bez prawie najmniejszego odrzutu. Coś co przypomina AK-47 i teoretycznie taką powinno pełnić funkcję – karabinu, który jest bardziej szybkostrzelny niż precyzyjny, ma tu praktycznie snajperską precyzję i brak rozrzutu. Sam protagonista zachowuje się, jakby miał z 70 lat. Wolno się obraca, wolno się rusza i dzięki temu wszystko jest powolne. W strzelance. W 2019 roku.

Fabuła, jak poprzednio, nie jest wysokich lotów. I kolejny raz mamy schemat: zostajemy złapani, skradamy się, odzyskujemy sprzęt i ratujemy sytuację. Mam wrażenie, że dalej gram w dokładnie to samo co poprzednio. Ok… Sama historyjka z początku ciekawa zaczyna być coraz głupsza z czasem. Do tego stopnia, że po zaledwie 3 dniach od przejścia, nie jestem sobie w stanie przypomnieć zakończenia, bo zwyczajnie mnie nie obchodziło.

I tak wygląda całość ogólnie, jak i każdy element z osobna. Cała seria Metro jest odpychająca i nużąca. To wszystko wygląda tak, jakby twórcy chcieli zrobić zupełnie inny gatunek, ale zostali zmuszeni do osadzenia całości w formie FPS’a… Ale dalej robili po swojemu więc jest dużo gadania i mało dynamiki… Zdecydowanie jedna z najgorszych strzelanek, w jakie grałem w całym swoim życiu.

NIE POLECAM

Rating: 2.0/10. From 1 vote.
Please wait...