Zagraj w Uncharted, mówili… To Tomb Raider, mówili… Tylko lepsze, mówili… Mówili…
I szczerze mówiąc, dziwię się, że dalej się tego trzymają. Aczkolwiek, żeby być uczciwym: jestem po ukończeniu całej trylogii. I o ile, część trzecia rzeczywiście jest lepsza od jakiejkolwiek historii panny Croft, tak 1 oraz 2 są niesamowicie wręcz okropne. Szczególnie właśnie pierwsza z przygód Drake’a…
Już wyjaśniam czemu. Otóż dlatego, że to wcale nie jest gra przygodowa. To strzelanka. Tak. Pełnoprawna, trzecio-osobowa strzelanka.
Zarówno wspomniane Tomb Raider jak i Uncharted właśnie, zawsze były reklamowane i opisywane jako gry przygodowe. Dużo emocji, eksploracji i starożytnych tajemnic. Na temat pierwszych przygód Lary się nie wypowiem, bo nie dałem rady przez nie przebrnąć, to najnowsze (Tomb Raider i Rise Of The Tomb Raider; Shadow jeszcze na mnie czeka), okazały się zadziwiająco dobre i angażujące. Niestety, Uncharted, pomimo bardzo zachęcającego i ciekawego początku, wszystko psuje gameplayem.
Uwielbiam, kiedy prawdziwe rzeczy/wydarzenia łączone są z fikcją, ponieważ to daje poczucie autentyczności świata i sprawia, że zainteresowanie wzrasta. I tak właśnie zaczyna się historia Nathana. Okazuje się, że pewien podróżnik odkrył skarb niewyobrażalnej wartości w samym środku dżungli… Więc, jak każdy poszukiwacz przygód, główny bohater udaje się tam właśnie w jego, uwaga, poszukiwaniu (skarbu, nie podróżnika).
Opis jest niezwykle zachęcający i rozbudza wyobraźnię… Jednak zagadek logicznych i środowiskowych jest tu jak na lekarstwo… Głównie, dosłownie, chodzimy od areny do areny i strzelamy. Od praktycznie pierwszych minut. Jeden cmentarz podzielony jest na 3 czy 4 sekcje, które dosłownie zamykają się gdy tylko protagonista do nich trafi, i które otwierają się dopiero po zabiciu wszystkich przeciwników. I tak absolutnie całą grę! Serio! Tu nie ma eksploracji. Jest tylko i wyłącznie strzelanie!
I to boli najbardziej… Bo dużych bugów nie uświadczyłem. Samo poruszanie się w świecie przedstawionym też jest bardzo przyjemne i dobrze zrobione. Jednak nie ma przyjemności z grania samego w sobie, bo akurat strzelanie zrobione jest okropnie. Ogólnie pomysł strzelanek ze sterowaniem za pomocą pada, nie jest najlepszy… Tutaj dodatkowo bardzo ciężko się namierza, odrzutu praktycznie nie ma… Nawet przez sekundę nie czułem respektu do przeciwników czy broni samej w sobie…
Zaskoczył mnie trochę system osłon. Jest praktycznie identyczny jak w Gears Of War… I czasem właśnie się zastanawiam, czy to czegoś takiego nie chciało zrobić Naughty Dog… Bo Uncharted (1) może być wszystkim, ale na pewno nie jest grą przygodową… Jak i dobrą strzelanką…
NIE POLECAM