Nie grywam często w bijatyki – jestem więc w tym temacie zupełnie “świeży”. Seria Streets of Rage też jakoś mnie ominęła, choć owiana jest pewną legendą. A i podobno proces tworzenia właśnie czwartej odsłony był bardzo długi i ciężki.
Jednak: skoro już Game Pass podsuwa takie kąski, to czemu by nie spróbować? Swoją drogą: coraz częściej zastanawiam się czy jest jeszcze sens kupowania gier w dobie takich usług jak GP właśnie. Ale to już zupełnie inny temat.
Wracając do samej gry: byłem gotowy na wszystko i na nic jednocześnie. To co zaskoczyło mnie, swoją drogą niezwykle pozytywnie, już na starcie… To soundtrack. Gdy tylko usłyszałem pierwsze dźwięki, wiedziałem, że będę zadowolony przez całą grę. I tak też było. Każdy utwór przypomina tą neonową erę automatów, którą tak uwielbiam!
Co jeszcze trzeba przyznać: grafika jest nieziemska. Nie wiem czy ręcznie rysowana czy nie, ale z pewnością wygląda jak robiona ręcznie. Uwielbiam tego typu styl, więc podziwiałem każdą lokację. Sami bohaterowie też narysowani są wyśmienicie. Na start mamy ich aż czwórkę: Alex’a, Cherry, Floyd’a i moją ulubioną: Blaze. Niby wszyscy różnią się między sobą umiejętnościami, jednak dla mnie było to nieodczuwalne.
To co natomiast nieszczególnie mi do gustu przypadło to już sama gra. Świat jest w 3D, jednak ciosy możemy sprzedawać tylko na prawo lub lewo. Ciężko jest robić uniki. A i też każda z postaci ma uderzenie, które zabiera zdrowie nam samym! Nie jestem zbyt wielkim fanem takiego rozwiązania…
Fabuła: jest. W sumie to tyle. Na samym początku starałem się skupić na tym co się dzieje i o co chodzi… Jednak bardzo szybko przestałem. Wszystko jest tylko pretekstem do tego, żeby chodzić i klepać się po ryjach. A to jest o tyle fajne, że pierwszy raz spotkałem się z wibracjami w triggerach na padzie. I szczerze mówiąc: całkiem to fajne.
Nie jest więc źle. Do atakowania w 2D się przyzwyczaiłem a sam świat cieszy. Nie żałuję, że zagrałem, ale jestem przekonany, że skoro mi się to podobało, to fani gatunku będą jeszcze bardziej zadowoleni.
POLECAM