I doszedłem do tego momentu, w którym nie mogłem się zabrać do opisania gry, z jednej z moich ulubionych serii… Od czasu, gdy tylko poznałem Clementine, całkowicie się wciągnąłem w świat Żywych Trupów (aczkolwiek od serialu się odbiłem).
Po rewelacyjnej części pierwszej, dostaliśmy gorszą, ale dalej bardzo dobrą kontynuację. Jednak w przypadku części trzeciej, po prostu nie wiem co się stało… Czy zabrakło pomysłów, czy chciano zarobić jeszcze więcej hajsu… Nie mam pojęcia…
A New Frontier ogrywałem już kawałek czasu temu. I widać, było to wystarczająco dużo, by zapomnieć, jak ma na imię protagonista… Szczerze mówiąc: nie pamiętam nawet o co dokładnie się tam rozchodziło… Jedyne co zapadło mi w pamięć, to pojawienie się Clem i sceny końcowe. Cała reszta zginęła gdzieś w odmętach pamięci, razem z innymi badziewnymi historyjkami. To śmieszne, biorąc pod uwagę to, jak wielki wpływ wyrwały na mnie dwie pierwsze odsłony i jak dokładnie je pamiętam po tylu latach…
Nie wiem, czy Telltale zmieniało cokolwiek, jeżeli chodzi o rozgrywkę. Wiem natomiast, że nic takiego nie odnotowałem… Z jednej strony to źle, bo brak progresu przynosi nudę, a ta dla rozrywki nigdy nie jest czymś dobrym. Z drugie zaś, dalej jestem fanem interaktywnych filmów, więc całkowicie mi to nie przeszkadzało.
Ostatecznie: dostaliśmy dokładnie to samo, tylko z gorszą opowieścią. I właściwie nie ma co więcej dodawać. Jeżeli chcecie poczytać więcej o mechanice, to zapraszam do jakiejkolwiek innej recenzji gry od Telltale. Zupełnie nic się nie zmieniło. Uważam natomiast, że jest to część całkowicie pomijalna… Jeżeli po sezonie drugim zacząłbym ogrywać czwarty, nawet nie zauważyłbym, że czegoś brakuje.
POLECAM