Far Cry 3: Blood Dragon

Pamiętam te czasy, kiedy Ubisoft potrafiło robić dobre gry… Było wtedy świetnie… I potrafili nawet żart pryma aprylis’owy przerobić w coś naprawdę genialnego. Bo właśnie tak wyglądał początek Blood Dragon’a. 

Że Far Cry 3 był fenomenem – nikt nie ma wątpliwości. Rewelacyjny system strzelania, pomysłowe rozwiązania gameplayowe i zapadający w pamięć antagonista. Aż tu pewnego razu Ubisoft mówi, że od teraz będą jeszcze dinozaury. Strzelające laserami z oczu. A gracz będzie pół maszyną… 

I mnie to kupiło! Tak z miejsca! Dorastałem w czasach, gdy co tydzień TVN puszczał jakiś wielki hit pokroju Rambo, Commando, Człowieka Demolki, Krwawego Sportu i wielu wielu innych. Świat neonów fascynuje i zachwyca mnie do dziś! I żałowałem, że to tylko pryma aprylis… 

Ale czekaj! Nagle gra pojawia się na rynku i okazuje się, że Ubi zrobiło żart polegający na tym żebyśmy myśleli, że to co powiedzieli to żart! No genialne! A jeszcze lepsza okazała się już sama gra! Pomimo tego, iż wszystkie mechanizmy wyjęte zostały ze wspomnianej trójki, tak cała oprawa się zmieniła. 

Zmieniła się też narracja oraz muzyka. Wszystko wygląda, jakby było dosłownie wyciągnięte filmy o jakimś elektronicznym mordercy albo innym gliniarzu szukającym zemsty! Niesamowite jest też to, w jaki sposób twórcy potrafili sami śmiać się z mechanizmów. Tego nie można powiedzieć. To trzeba zobaczyć! 

I, pomimo raptem 5 godzin potrzebnych na przejście głównego wątku (przy dzisiejszym na Asasynie, który wymaga 60-70h, to naprawdę mikroskopijnie mało), nie brakuje wrażeń i emocji. Fakt, że po ograniu 5’tki, mechanizmy z 3’ki nie robią już aż takiego wrażenia… Ale dalej jest super! 

POLECAM

Rating: 8.0/10. From 1 vote.
Please wait...