W założeniu, kontynuacja powinna brać dobre elementy i powielać je, bądź nawet ulepszać. Złe elementy natomiast, powinny być naprawiane bądź całkowicie eliminowane. Po gorszym Darksiders 2, miałem nadzieję, że kolejna odsłona będzie bardziej przemyślana i zbliżona do rewelacyjnej części pierwszej. Niestety tak się jednak nie stało.
Fakt: część głupotek została usunięta – jak na przykład cały RPG’owy system wyboru broni czy uzbrojenia – tak bardzo niepotrzebny w poprzedniku. Jednak, niestety, napotykamy kolejne głupotki i chęć przypodobania się pewnemu odłamowi graczy, zamiast zwyczajnie dobrze zrobionej gry.
Zacznijmy od samej bohaterki. W mojej opinii: Wojna i Śmierć to najciekawsi z czterech Jeźdźców Apokalipsy, więc ciężko do nich startować. Jednak nie spodziewałem się, że Furia będzie bohaterką tak niesamowicie źle napisaną, że autentycznie samo granie nią może denerwować. Cała otoczka fabularna jest bardzo podniosła – mówimy przecież o końcu świata. Poprzednie odsłony Darksiders bardzo ładnie klimat Końca tworzyły i utrzymywały. I w tym momencie wkracza Furia z tekstami typu „może przynieść herbatkę, bo tak przynudzasz”… Domyślam się, że idąc za duchem czasu, twórcy, chcieli zrobić potężną, niezależną postać kobiecą. Jednak wyszła z tego głupia smarkula przeżywająca okres buntu. Niewiele zmienia się wraz z grą – do bohaterki niby coś dociera, ale dalej mam wrażenie, że Chloe z Life Is Strange jest bardziej dojrzała od naszej wojowniczki.
Niestety, znów zawiodła mnie także fabuła. Pierwsza część, opierała się na tematach biblijnych i rewelacyjnie dopasowywała lokacje do tego, jak można byłoby interpretować sobie Koniec Świata właśnie. Dwójka z jakiegoś powodu odstawiała jakiś teatrzyk o „Zepsuciu”™ zamiast porządnego opowiadania i kontynuacji podjętych wątków. Opisywana tu część ma się trochę lepiej – wracamy do tematów katolickich, gdyż głównym zadaniem jest pokonanie Siedmiu Grzechów Głównych. Jednak, kolejny raz, całość praktycznie nie łączy się z poprzedniczkami. Wspomnienia o Wojnie czy Śmierci pojawiają się może z dwa razy i dalej nie wiadomo o co tak naprawdę się rozchodzi. Jeżeli część czwarta nie połączy tego wszystkiego, to będzie to jeden z najbardziej zmarnowanych potencjałów na rewelacyjną serię, jaki kiedykolwiek widziałem.
Darksiders 2, pomimo tego wszystkiego, co już zdążyłem zarzucić mu w przeszłości, broniło się w miarę dobrym gameplayem. Tym razem, Furia okazuje się nie tylko najgłupszą z Jeźdźców, ale i najsłabszą oraz najwolniejszą. Poznani do tej pory bracia, tracili swą moc na samym początku przygody. Tym razem nic takiego nie ma miejsca. Protagonistka od pierwszej minuty „zabawy”™ dysponuje całym swoim „arsenałem”, który jest niezwykle ubogi. Jest na tyle słaba, że nawet początkowe potworki stanowią niekiedy problem. W ramach przypomnienia: Wojna po odzyskaniu mocy stawał się przeciwnikiem nie do pokonania, którym łatwo było mierzyć się nawet z największymi bossami. Jeżeli chodzi o powolność jedynej kobiety Jeźdźca – spowodowana jest ona animacjami. Niestety, te nie są przerywane w momencie wciśnięcia uniku. Główną bronią jest natomiast bicz. Ruch, jaki wykonuje jest naprawdę piękny, jednak zajmuje on czas, a jak już wspomniałem: unik nie przerywa animacji, przez co często zbieramy bęcki.
To wszystko, w połączeniu z na siłę wciśniętym soulsowym systemem gry, sprawia, że gameplay jest zwyczajnie odpychający. Przez „soulsowy system”, mam na myśli, iż twórcy praktycznie skopiowali to co mogliśmy zobaczyć w produkcjach From Software. Gdy umieramy, niemilcy się odradzają a nasze dusze krążą sobie w kółeczko, czekając aż je odzyskamy. I chodzimy tak od ogniska do ogniska. A! Przepraszam! Do miejsca spotkania z demonem Vulgrimem. Wielka zmiana. Widzicie: to nie jest to samo! To zupełnie różne systemy! Naprawdę!
Jakby tego wszystkiego było mało, to dokładam problemy z optymalizacją. Nie ważne, czy porównujemy wersje z PC czy PS4. Na obu platformach były problemy z doczytywaniem tekstur i całego świata. Same napisy często były zakrywane przez jakieś czarne paseczki, które pojawiały się w sumie nie wiadomo dlaczego… Dodatkowo, nigdzie niestety nie znalazłem opcji ustawienia oddzielnie języków napisów i mowy. Polski dubbing, jak zwykle, nie stoi nawet na średnim poziomie. Czasem mam wrażenie, że aktorzy nie widzą swoich postaci ani sytuacji, w których ci się znajdują… Więc zostałem z wyborem – okropny dubbing ale ojczysty język lub całość po angielsku ale lepiej udźwiękowiona…
Byłbym niesamowicie zdenerwowany, gdybym wydał na Darksiders 3 jakiekolwiek pieniądze. Szczęście moje było tu, że miałem wykupiony Origin Access Premiere i wszystkie inne tytuły, które chciałem, zdążyłem już ograć. Teraz wiem, że zrezygnowanie z tej serii było jedną z najlepszych decyzji, jakie mogłem podjąć. Dalej utrzymuję się w przekonaniu, że szkoda na to czasu i pieniędzy… Niezwykle zmarnowany potencjał.
NIE POLECAM