Pamiętam, że kiedy pierwsza część Assassin’s Creed pojawiła się na rynku, byłem bardzo zafascynowany i ciekawy. Jednak, gdy tylko chwilę pograłem… Okazało się, że jest nudno i powtarzalnie. W konsekwencji tytuł nie został ukończony i trafił do lamusa.
Teraz, wiele lat później, dostałem wersję cyfrową, w CD-Action, jeżeli dobrze pamiętam. Stwierdziłem, że to idealny moment, by sprawdzić, czy produkcja Ubisoftu rzeczywiście była tak słaba, czy zwyczajnie ja byłem jeszcze zbyt niedojrzały, żeby takimi tytułami się interesować. Spoiler: gra jest okropna. Ale ja najwidoczniej dalej jestem niedojrzały, skoro tak dużo czasu poświęcam na gry zamiast na życie.
Skupmy się jednak na tym co źle robi Ubi a nie ja. Wiem. To całkiem zabawne i przypuszczam, że szybciej wymienilibyśmy rzeczy, które zostały zrobione dobrze… No ale nie bez podstaw przylgnęła do tego giganta łatka producenta, który wydaje gry bardzo słabe jakościowo. Bardzo dużo jest osób, które robią całe zestawienia bugów i głupotek napotykanych we wszystkich ich produkcjach. A jeszcze więcej ludzi to widziało na YouTubie czy innych stronach z tego typu contentem a może i doświadczyło.
Ok. Nie zawsze tak było: solidne Far Cry 2 czy Heroes V to najlepsze przykłady… Co się jednak stało? Pieniądze. Wizja szybkiego i łatwego zarobku była zbyt kusząca… I tak zaczynając właśnie od pierwszego Asasyna, każdy kolejny był “szkolną” kopią – czyli produktem identycznym jak oryginał, ale zmieniony na tyle “żeby facetka się nie skapnęła”.
I o ile historia Altaira (oraz Desmonda), mogła być naprawdę wciągająca… Tak cały czar ulatywał przez nudę i powtarzalność. Ok: jak na tamte czasy, lokacje, po których mogliśmy się poruszać były olbrzymie. A jeszcze lepsze było to, jak właśnie poruszać się mogliśmy! Wspinanie się na ściany! Skoki między budynkami! No to jest coś! Widowiskowe i fascynujące! Jednak, powtarzalność skutecznie zabijała z czasem zabawę… Bo ile razy można dokładne w ten sam sposób chodzić za jednym gościem, bo misja z kradzieżą… Albo robić za chłopca na posyłki, bo misja z przekazaniem wiadomości. Tak naprawdę to bardzo mało było tego czego naprawdę gracz się spodziewał – czyli skutecznego i satysfakcjonującego zabijania z ukrycia. Za to bardzo dużo było postaci, które musieliśmy eskortować, a które były wolniejsze niż bohater… nie musze chyba nikomu mówić, jakie uczucia to wywoływało…
Rozumiem więc czemu wtedy grać przestałem. I nie rozumiem czemu teraz męczyłem się do końca… Może gdzieś tam wierzyłem, że będzie jakiś zwrot akcji, który wynagrodzi mi te wszystkie cierpienia i nudę… Nie. Nie ma niczego takiego. Gra jest nudna. Tak jak była tak jest nadal. A najgorsze jest to, że postanowiłem nadrobić całą serię… Więc jeszcze wiele na mnie czeka…
NIE POLECAM