Beyond: Two Souls

Fahrenheit: indigo prophecy, The Heavy Rain, Detroit Become Human…

Beyond: Two Souls…

Jakim sposobem, studio, które zrobiło tak wybitne tytuły mogło zrobić Beyond? Ok – wiem, że Detroit wyszło już długo po premierze Dwóch Dusz, jednak widać, że QuanticDream zawsze wiedziało, jak zrobić ciekawe historie.

Nie zrozummy się źle: historia Jodie nie jest zła. Ale jest bardzo prosta, głupiutka i nudna. I nie chodzi mi tutaj o same zjawiska paranormalne – we wspomnianym Fahrenheicie wszystko było super… Chodzi o to, że opowieść jest zwyczajnie bardzo prosta i wyjęta z pamiętnika jakiejś czternastolatki… Nie ma tu żadnej dojrzałej treści, pomimo tego, że twórcy bardzo starają się wmówić nam, że jest…

I to nawet samą formą. Bo całość podawana jest w pociętych fragmentach wspomnień z różnych okresów czasu. I tak naprawdę jest to zabieg zrobiony na siłę… Żeby uatrakcyjnić odbiór… Ej jesteśmy tacy super a historia jest taka głęboka i forma artystyczna… Nie. Nie jest tak. Losowość scen, które dostajemy sprawia tylko, że łatwiej się we wszystkim pogubić. Gdyby ułożyć sceny w chronologicznej kolejności (w wersji remasterowanej jest to możliwe) – przygody Jodie były dużo bardziej spójne i przystępne. Minus jest taki, że taki zabieg, dosłownie, obnażyłby dziecinność całego tego doznania. Zachęcam więc do grania właśnie w „normalnej” kolejności. To nie jest tak dobra opowieść, jak np. w filmie Memento, gdzie taka forma podania rzeczywiście ma sens.

Widać też, iż sporo scen wsadzonych jest na siłę tylko po to by „coś się działo”. I niestety, są to te najlepsze fragmenty. Jak np. Nawaho. Jest to zdecydowanie mój ulubiony fragment. Jednak mam wrażenie, że nijak nie pasuje on do kontekstu i pojawił się tylko dlatego, że jest widowiskowy. Jest. Ale pojawia się pytanie: czemu całość nie mogła taka być? Widać, że w niektórych momentach twórcy próbowali ale wychodziło to różnie…

Może jest to też kwestia sterowania… Tutaj jest już totalnie „big brain time”, bo jakiś geniusz stwierdził, że podpięcie interakcji, do drążka sterującego kamerą będzie super pomysłem. Dzięki takiemu „super połączeniu”, zdarzyło mi się tylko 543213846816519 razy wejść w interakcję z czymś z czym wchodzić w interakcję nie chciałem. Ale nie widziałem tego obiektu i próbowałem obrócić kamerę no i jakoś tak samo wyszło… Ups… He he…

Jednak, sterowanie Aidenem jest zrobione, o dziwo, dobrze… Prawy drążek steruje kamerą. Lewym się poruszamy… By wejść w interakcje musimy nacisnąć odpowiedni przycisk i dopiero wtedy ruszyć drążkiem… Czemu w takim wypadku u Aidena to działa a u Jodie nie? Nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem…

Kończąc temat sterowania… Nie da się tutaj nie wspomnieć o scenach walki. To zdecydowanie najgorzej zrobione QTE jakie widziałem w życiu. Przede wszystkim przez fakt sterowania drążkiem i braku odpowiedniej komunikacji. Podczas pierwszych scen walki pojawił się komunikat, coś w stylu: „gdy czas zwalnia, wykonaj ruch drążkiem podążając za rękami Jodie”. No i to działa. Czasem. A czasem nie. A czasem nie ma rąk pokazanych. Że do tyłu wtedy trzeba odciągnąć? A nie. W dół. Więc przy następnej okazji odciągnąć w dół? A nie. Bo akurat w tył. Bo tak… I dosłownie tak wygląda każda jedna scena walki. Jest to zgadywanie, o co teraz chodziło twórcom. Jednak, chyba nawet oni zdawali sobie sprawę, że nie jest to do końca ok. Dlatego też nie można zginąć. Tak. Jesteśmy nieśmiertelni. Nie dosłownie – ale nawet, jeżeli odłożymy pada na bok, to i tak główna bohaterka jest przez kogoś ratowana. Po co więc to wszystko, skoro nie ma konsekwencji?

Na sam koniec zostawiłem sobie najlepsze. Czyli wybory. Jeżeli graliście kiedyś w cokolwiek od Tellate – wiecie, jak bardzo iluzoryczne potrafią one być. Tu jest jeszcze gorzej… Wybory nie mają absolutnie żadnego, nawet najmniejszego znaczenia. Sytuacja z początku gry: zostaję zamknięty w skrytce pod schodami. Aiden pomaga mi wyjść. Ja odchodzę nie mszcząc się na oprawcach. Parę scen później mój opiekun: przecież wiesz, jaki Aiden jest niebezpieczny i co zrobił podczas tamtej imprezy. Że co?! Albo sytuacja, w której protagonistka dostaje szlaban. Ok. Chcę się pogodzić z sytuacją i zostać. Nie. Nie mogę. Mogę wyjść i wrócić bez prawie żadnych interakcji. Ale nie mogę zostać… Nie było ani jednego momentu, w którym czułbym, ze mój wybór rzeczywiście zmienił cokolwiek. Tellatale przynajmniej stara się to tuszować i wmawiać graczom, że to jednak jest ważne. Beyond nie…

Jak wspomniałem: ostatecznie nie jest to zła gra. Jest ok. Pomimo tych wszystkich przeciwności, bywają bardzo fajne sceny a sama historia pomimo dziecinności jest przyjemna w odbiorze. Jednak na pewno nie jest to tytuł na jaki jest kreowany. Absolutnie nie spełnia obietnic pokazanych w trailerze. Nie dostarcza niezapomnianych wrażeń, jak pozostałe tytuły studia. Wydaje mi się, że zrobili to tylko dlatego, żeby mieć za co płacić pracownikom. To w sumie też jest potrzebne. Więc ok.

Dałbym podsumowującą ocenę: 5/10. Niestety jest to ta połowie po stronie niepolecanej. Ostatecznie, mimo wszystko, jest dużo więcej ciekawszych tytułów, po których nie ma się uczucia straty czasu. Więc…

NIE POLECAM

Rating: 5.0/10. From 1 vote.
Please wait...