Call of Duty: WWII

Zaznaczę to już na wstępie, żeby nie było niedomówień: nie jestem fanem serii Call of Duty. Zawsze byłem po stronie Battlefield’a a ostatnie spotkanie z CoD’em miałem przy okazji odsłony z numerem 2. Do teraz. 

WWII w moje ręce trafił tylko dlatego, że był w bundlu z Crashem. A odpaliłem go tylko i wyłącznie dlatego, że napisane było, iż możliwe jest granie w kooperacji. Okazało się jednak, że kooperacji nie ma… Za to pierwsze minuty wywarły na mnie tak niesamowite wrażenie, że stwierdziłem, iż to jest właśnie ten moment, kiedy dam serii kolejną szansę. 

I… W sumie nie żałuję. Nie była to najlepsza gra w jaką grałem – ani nawet obok najlepszych nie leżała, ale w ostatecznym rozrachunku jestem zadowolony, że zagrałem, bo dostarczyła mi prawie wszystkich tych emocji, których doświadczyć chciałem. 

Że pierwszoosobową strzelanką CoD jest, każdy wie. Nie jest to tajemnica. Od lat to się nie zmieniło. Zmieniają się realia i tym razem, jak sama nazwa wskazuje, udajemy się na front podczas Drugiej Wojny Światowej. I powiem szczerze, że oczekiwałem pełnego patosu gadania o tym jak to wojna nie jest zła itd… Tymczasem D-Day okazał się pełnym uczuć doświadczeniem, którego nie oczekiwałem i co ważniejsze, którego się nie spodziewałem. Nie było tam patosu ani sztucznego rozśmieszania czy rozładowania napięć. Był strach. Zagrany bardzo autentycznie. Był prawdziwy do tego stopnia, że tam, na plaży w Normandii sam czułem się przestraszony i niepewny swojego dalszego losu. 

Nie czułem się jak super żołnierz, tylko jak zwykłe mięso armatnie. Trybik w maszynie, która zaraz zostanie zniszczona. Czułem, jakbym miał zaraz zginąć za sprawą zbłąkanej kuli. I tak też się stało. Ginąłem często i szybko. I dziwiłem się, że twórcy byli w stanie tak dobrze pokazać piekło wojny (które np. W serii BF przyprawiało o śmiech). I najsmutniejsze jest to, że po tej misji… Ulatuje cały czar produkcji. 

Każde kolejne zadanie to już wcielanie się, niby w tą samą postać… Ale jednak już biegam, skaczę i przyjmuję pociski nic sobie z nich nie robiąc. Znów jestem super żołnierzem, tak samo jak moi kumple, którzy zwyczajnie nie zginą, bo taki jest scenariusz. Bardzo uczuciowa i poruszająca historia zmienia się w zwykłą sztampę… I dalej jest tylko gorzej… 

Cała rozgrywka zmienia się bowiem w pokaz “a to można robić w naszej grze”. Tu sterujemy samolotem… Tu się skradamy… A tu męczymy się z czołgiem… Może nawet bez “z”. I, grałem w naprawdę wiele gier, w których była możliwość kierowania tankiem, jednak system sterowania tym pojazdem w produkcji Activision jest absolutnie najgorszym, z jakim się w życiu spotkałem. Do tej pory nie wiem jak tak naprawdę sterować tym dobrze, a zdobyć osiągnięcie, jak i samo przejście etapu, udało mi się dopiero po niezliczonej ilości prób i obniżeniu poziomu trudności na najniższy. Jest okropnie. I jeszcze dodam: samolotem także steruje się nieprzyjemnie. 

Ale jest jeszcze coś, co nie działa od samiuteńkiego początku. Ustawienia. Tak. Języka. Z jakiegoś powodu nie mogę wybrać angielskiej wersji z polskimi napisami. A gdy chciałem całkiem zrezygnować z wersji polskiej, to okazało się, że musze pobrać jakiś dodatkowy pakiet. Ktoś się zapyta: ale czemu nie chciałeś grać w ojczystym języku? Ano dlatego, że dubbing jest zrobiony tak źle, że zwyczajnie nie mogę znaleźć do jego opisania odpowiedniego słowa. 

Zacznijmy od tego, że dialogi nie są dopasowane do ruchu ust. Bohaterowie swoje a polskie głosy swoje. Jakby tego było mało: mam wrażenie, że aktorzy nawet nie wiedzieli do jakich scen czytają tekst, ponieważ często i gęsto ton wypowiedzi nie zgadza się nawet z poprzednio wypowiedzianym zdaniem. No i jeszcze samo dobranie głosów… One zwyczajnie nie pasują do tych postaci… No i nie mogę nie wspomnieć też o momentach, w których poziom głośności zwyczajnie wariuje. Stoję obok dwóch postaci. Jedna mówi głośno i wyraźnie, a drugą słuchać, jakby siedziała w okopie 300m dalej. 

Mimo to, cieszę się, że dałem serii jeszcze jedną szansę. Historia początkowo rewelacyjna, potem sztampowa i tak trzymała pewien poziom. Nie jestem fanem tego okresu w historii i żadna gra w tych realiach mnie nie ciekawi, więc zdziwiłem się, gdy zdałem sobie sprawę, że chcę w to grać i chcę to przejść. Będąc jednak szczery: gdybym wiedział, że tylko jeden etap całości jest na wysokim poziomie a reszta to gniotek… Zwyczajnie zostawiłbym sobie to na “kiedyśtam”. 

POLECAM

Rating: 6.0/10. From 1 vote.
Please wait...