Długo czekałem na tę grę. Podążałem za zapowiedziami i nagle puf… na długi czas zniknęła mi z oczu. Gdy dowiedziałem się o tym, iż premiera była już kawałek czasu wcześniej, poleciałem na Steama w celu niezwłocznego zakupu. Trafiłem na wyprzedaż. Super. Zacząłem grać… i teraz już wiem, czemu o premierze było tak cicho…
Więc… Jak zawsze: najważniejsza dla mnie jest fabuła. Jednak, historia przedstawiona w Clandestine jest tak źle podawana i tak mało interesująca, iż, szczerze mówiąc, całkowicie nie pamiętam o co w tej grze chodziło. Poza tym, że jest dwójka agentów, którzy walczą z tymi złymi. Zamysł dobry. Ale sposób pokazania i tragiczny voice acting sprawiły, że niesamowicie szybko wymiękliśmy. Tak. Grałem w co-opie z kumplem.
I tu pojawia się jeszcze większy problem. Całkowicie nieatrakcyjny gameplay. Borderlands było niesamowicie nudne, ale na jego korzyść dział fakt, że ze znajomymi grało się rewelacyjnie. W Clandestine jednak, gameplay jest tak źle zaprojektowany, iż nawet ze znajomym, zwyczajnie umieraliśmy z nudy.
To dziwne, bo założenia były świetne. Dwie osoby. Każda ma inne zadanie. Pierwsza jest agentem – działa w terenie, zabija złych itd. Drugi zaś pracuje za komputerem. Hakuje kamery, komputery a także oznacza przeciwników. W założeniu rewelacja. Czemu więc zostało to zrobione tak źle?
Zazwyczaj nie czepiam się grafiki. Zawsze mówię, że, jeżeli historia jest wystarczająco dobra, to rekompensuje całą resztę problemów. Więc: To The Moon skradło mi serce, pomimo, że wygląda jakby było robione na GameBoya a np. Hotline Miami bez fabuły i grafiki, nadrabiało bardzo dynamicznym i satysfakcjonującym gameplayem. W Clandestine nie działa nic tak jak powinno.
Niestety, ale ostatecznie nie mogę polecić tego tytułu nikomu. Nawet nie w wyprzedażach.
NIE POLECAM