O serii Crackdown wiedziałem jeno tyle, iż jest popularna za oceanem. Co, gdzie i jak, było dla mnie tajemnicą. Ponownie jednak, dzięki usłudze Game Pass, dane mi było nadrobić pewne zaległości. Teraz już jestem bogatszy w wiedzę i doznania.
Więc może krótko o samej serii. Jest przyszłość. Hologramy nikogo nie dziwią a porządku pilnuje organizacja zwana Agencją. I to właśnie w agenta jej szeregów przychodzi nam się wcielić. Oczywiście cel jest szczytny – czyli ratowanie ludzi!
I muszę to powiedzieć: to najbardziej amerykańska gra, jaką widziałem w życiu. Jak połączenie Halo z Saints Row IV, tylko, że z dodatkiem niesamowitej ilości testosteronu. Może nawet i dałoby radę dokładniej opisać to co mam na myśli, ale zamiast tego zachęcam do obejrzenia pierwszej cutscenki. Niesamowite wrażenia.
Z racji, że seria w Polsce zbyt popularna nie jest, to przybliżę trochę model rozgrywki. Mamy tutaj pewnego rodzaju mix gatunków. Trochę jest z RPG, ponieważ wybieramy sobie bohatera, a nowych możemy odblokować z czasem. Mamy też mechanizm rozwijania protagonisty – jednak polega on na znajdywaniu znajdziek, co nie jest najlepszym rozwiązaniem…
Większość gameplay’u to jednak perspektywa trzecioosobowa i strzelanie. Samym poruszaniem się czy animacjami, całość zbliżona jest do serii Halo. Jednak widać, że starano się podejść do produkcji “z jajem” stąd pełno dowcipnych czy ciętych komentarzy wybrzmiewających praktycznie nieustannie z komunikatora.
To co zostało zrobione zdecydowanie bardzo dobrze, to system sterowania kontrolerem. Ktoś nareszcie zorientował się jak złe jest celowanie na padzie i teraz po kliknięciu jednego przycisku, celownik blokuje się na danym niemilcu. Grając na myszy i klawiaturze to nieco przeszkadza, ale idzie się przyzwyczaić.
Denerwuje natomiast brak sprintu. Czasem, kiedy byłem pod większym ogniem wciskałem klawisze odpowiedzialne w większości gier za szybsze poruszanie się, jednak tutaj to zwyczajnie nie działało albo powodowało przeturlanie się agentem.
Pomimo, że system strzelania, jak i animacje są bardzo przyjemne, tak niestety całość nudzi bardzo szybko. A to dlatego, że miasto jest puste… Są tu bardzo duże tereny. Wieżowce chyba nawet większe niż te w Nowym Yorku… A jednak, zagęszczenie ludzi jest zadziwiająco małe… Można niby wpaść pod auto, jednak to zdarzyło mi się tutaj tylko raz. Całość bardziej przypomina wymarłą metropolię i psuje to niestety obraz gry.
Mimo to, cieszę się, że zagrałem i gdy wyjdzie kontynuacja, także będę chciał na nią rzucić okiem. Zwłaszcza, że bardzo lubię ten cel shading’owy styl graficzny. Jednak: ponownie w Game Passie. To dobra gra. Ale nie taka, którą bym kupił.
POLECAM