Crysis: Warhead

Brakowało mi właśnie takiej gry. Po przejściu paru tytułów, które były strasznie słabymi strzelankami (Borderlands, BioShock, BioShock2), chciałem zagrać znów w coś, co podniosłoby mój poziom adrenaliny i sprawiły, że przestałbym się czuć jak osoba zmuszona do przechodzenia gdy, tylko dlatego, żeby poznać dobrą fabułę męcząc się z rozgrywką. Nie. Chciałem znów się dobrze bawić i jednym strzałem w głowę powalać przeciwników.

Szczęściem, w promocji był właśnie Crysis Warhead. Wersję podstawową ogrywałem lata temu i jakoś nigdy nie miałem okazji zagrać w dodatek. A szkoda. Bo warto. Wskakując znów w nano-kombinezon, czułem się, jakbym wracał po latach do domu. Niby zdążyłem już sporo pozapominać, ale dalej wszystko jest znajome i dziwnie bliskie.

Fabuła bezpośrednio połączona jest z podstawką. Widzimy co dzieje się w czasie akcji i już po ujawnieniu się kosmitów. Z tym, że teraz nie sterujemy Nomadem, lecz wcielamy się w Psychola. Jest to o tyle miła zmiana, że obecny bohater czasem coś mówi a nie tylko odpowiada milczeniem.

Mechanika jest identyczna jak w oryginale. Arsenał już zdążyłem zapomnieć, więc nie wiem czy tutaj cokolwiek się zmieniło. Grafika dalej jest obłędna a sterowanie intuicyjne. Jedyny minus tytułu jest taki, że Warhed dobitnie pokazało, ze jest tylko dodatkiem. To jednak nie jest nic złego. Dla kogoś, kto świeżo przeszedł „jedynkę”, zabawa Psycholem będzie zaspokojeniem apetytu na wrażenia i super żołnierzy. Ja żałuję tylko, że dopiero teraz zamknąłem ten rozdział, bo czuję teraz straszny niedosyt. Ale to tylko znak, że pseudo FPS’y należy odłożyć na bok (szczęściem została mi już tylko jedna część BioShocka do ukończenia :/ ) i czas brać się za część 2. 🙂 A tę pozostaje mi tylko szczerze polecić. 🙂

POLECAM

Rating: 8.0/10. From 1 vote.
Please wait...