W kosmosie nikt nie usłyszy twojego płaczu… Bardziej lamentu i zawodzenia nawet niż płaczu. Jeśli mi nie wierzycie, to mam na to dwa fakty, które potwierdzą moje słowa.
Dowód a: dźwięk w kosmosie się nie rozchodzi. Dowód b: tej gry mamy tak szybko dosyć, że nie zdążymy przy niej zapłakać. No ale czego się spodziewać, po tytule, który był w takiej promocji,, że kosztował mniej niż 1€ (a dokładniej 0,09€ podczas świątecznej wyprzedaży Steam).
Tytuł wita nas krótkim tekstem o tym, że jest sobie stacja kosmiczna i w ramach ćwiczeń/eksperymentów, walczymy z grawitacją. I na tym fabuła się kończy. Jak więc można się domyślić, długich dialogów tu nie uświadczymy, a i cała historia staje się prosta jak budowa cepa. Czy to dobrze? Dla mnie nie.
Tytuł sprowadza się więc do podsuwania nam kolejnych lokacji, przez które musimy przejść. Do pomocy mamy gravity gun’a, który tworzy nam małe obszary przyciągania, bądź odpychania – niebieski i pomarańczowy (hmmm…).
Ponadto nasz kombinezon wyposażony jest w pole antygrawitacyjne (dziwnym sposobem nie dezaktywuje siły przyciągania statku kosmicznego), z którego korzystamy jedynie wtedy, kiedy akurat jest zepsute i nie mamy innego wyjścia. Dodatkowo posiadamy jeszcze plecak rakietowy, który ma zbyt małą siłę, żeby wskoczyć dzięki niemu na nawet dosyć niskie półki.
Poziom trudności zabija. Nudą. Lokacje projektowane są na siłę tak, aby sprawić trudność graczowi. Ale nie jest to ten typ co np: Super Meat Boy albo Dark Souls, tylko zwykłe „co by zrobić, żeby wnerwić sąsiada”. Każdy poziom to dokładnie to samo, z innym ułożeniem przeszkód, w którym raz zrobiona przez nas kula grawitacyjna zadziala a raz nie. Aby było jeszcze trudniej ciekawiej – twórcy sprawili, że broń zacina się po zbyt częstym wystrzelaniu pól grawitacyjnych.
Niestety, ale do gry siadałem zmuszając się. Nie była ona przyjemna i uważam, że promocyjna cena i tak jest zbyt wysoka jak na to co dostajemy. Jeśli otrzymacie ją jako prezent i będzie wam się bardzo nudziło, to możecie ustawić ją jako ostatnią na liście. Mój statek wraca więc na Ziemię.
NIE POLECAM