Far Cry New Dawn

No i jest. Moje największe rozczarowanie roku 2019. Tytuł, który miał być rewelacyjny a wyszedł tragiczny… Rozwinięcie genialnego Far Cry’a 5 miało przynieść parę odpowiedzi. Dokończyć historię zaczętą w poprzedniku. Tymczasem nic z tego co obiecywał trailer nie zostało spełnione.

Może poza kolorami. Jest ładnie, kolorowo i głównie różowo. Świetnie się to prezentuje szczególnie z krwią. Szkoda tylko, że ta, klasycznie już dla Ubisoftu, widoczna jest tylko na filmikach a nie w samej grze.

Ale i tak to co boli mnie najbardziej to gameplay. Na dobrą sprawę po odsłonie z numerem 5, nie trzeba było zmieniać nic. Grało się świetnie, dynamicznie i angażowała mnie absolutnie każda minuta w Hope. Tymczasem New Dawn jest ewidentną próbą podążania za popularnym ostatnio gatunkiem RPG. W dodatku łączonym z loot shooterami. Nad każdym niemilcem widnieje pasek życia, a każda jedna otrzymana przez niego kula, informuje nas o tym, ile obrażeń dostał…

Ok… Wiem, że każdy przeciwnik w absolutnie każdej grze ma jakiś pasek życia… Tak to przecież działa… A przecież przeciwnicy też otrzymują jakieś liczbowe obrażenia… Jednak tu chodzi o sam zamysł. Samą ideę produkcji i serii jaką jest Far Cry. Od zawsze były to opowieści troszkę fantastyczne, jednak projektowane tak by być jak najbardziej realistycznym. Dlatego właśnie spotykamy w dżungli tygrysy a nie jakieś stworki z kosmosu jak w Borderlandsach. Dlatego ogień się rozprzestrzenia na trawie i dlatego giniemy po upadku z wysokości – a nie odpalamy jakiś plecak rakietowy… Ok. Na szczęście te wszystkie paski życia i wskaźniki zadawanych obrażeń można wyłączyć. Jednak, mam wrażenie, że New Dawn patrzy zazdrośnie właśnie na produkcje typu Borderlands czy czegokolwiek innego, gdzie jest dużo cyferek i craftingu…

Co całkowicie kłóci się z korzeniami serii! Far Cry to od pierwszej części FPS z krwi i kości! Jeszcze w Primalu cały crafting byłby zrozumiały (dodam, że jeszcze nie grałem) – tam się nie kupuje broni i nie transportuje się jej w zatrważających ilościach. W dzisiejszych czasach, na terenach okupowanych przez najemników czy innych żołnierzy, znajduje się jakaś broń i jakaś amunicja. W najnowszym dziele Ubisoftu każdy chodzi z bronią. Ale my musimy sobie wycraftować nawet pistolecik. Albo np. mieć większy poziom umiejętności, żeby przyczepić puszkę do lufy!

Dobra! Zapomnijmy o craftingu (niektórzy to przecież lubią) i o paskach życia (przecież można je ukryć)… Przejdźmy do czegoś absolutnie niewybaczalnego w FPS’ach. Do levelowania przeciwników. Otóż, wyobraźcie sobie, jest przeciwnik, który ma kask motocyklowy na głowie. I ten oto kask, jest absolutnie kuloodporny. Tak samo jak i cały jego kostium. Możesz strzelać sobie z pistoletu, karabinu czy innej wyrzutni rakiet i nic się nie stanie. W strzelance. Niby realistycznej… Nie rozumiem, jak ktokolwiek mógł wpaść na tak idiotyczny pomysł… Trzeba mieć specjalny poziom uzbrojenia, żeby zabijać przeciwników na wyższym poziomie…

Przy walce wręcz – jest to zrozumiałe… Technika, siła itd… Jednak: w pistolecie z 1 i 3 poziomu używamy dokładnie tych samych naboi. Różnią się puszeczką na końcu lufy… Nawet jakby znalazł się jakiś znawca, który powie: ale przecież prędkość wylotowa itd… itd… To jestem pewny, że nawet najsłabszy pistolet z ostrą amunicją wyrządza jakiekolwiek uszkodzenia w ciele człowieka…

Far Cry New Dawn, to zupełnie inna, powiedziałbym nawet: nowa, produkcja Ubisoftu. Jest zdecydowanie za słaba i zbyt źle zrobiona (liczne bugi, których wymieniać nie mam siły), by przyciągnąć kogokolwiek. Dlatego dostała oznaczenie znanej i lubianej już marki. Mnie osobiście boli to bardzo… Jednak teraz wiem, że przy następnej odsłonie najpierw sam poczekam na recenzje, zamiast kupować w dniu premiery…

PS. Fabuła też jest rozczarowująca… A bohaterki są robione bardzo na siłę, na fali popularności szalonych antagonistów.

NIE POLECAM

Rating: 2.0/10. From 1 vote.
Please wait...