To dosyć zabawne, bo za pisanie tego tekstu zabieram się już po ukończeniu i opisaniu piątki. Nie jest tak bez przyczyny. Jak już wspominałem przy okazji recenzowania sequela: bohaterowie nie powalali. I zdaje mi się, że wspominałem tam też o tym, że odsłona z numerem 4, była, w moim mniemaniu: najsłabsza.
I dalej to podtrzymuję. Dalej pamiętam to uczucie zdziwienia i zażenowania, kiedy pierwszy raz przyszło mi pokierować nowym dla serii protagonistą. JD’iego zapamiętałem tylko dlatego, że jest synem Marcusa. Imion jego kompanów nie pamiętałem do ukończenia najnowszej odsłony serii. Tak bardzo nijacy są.
Ale rozumiem to: akurat wchodziliśmy w ten moment czasu, kiedy każdy musiał dostać swój kawałek tortu a wszystkich bohaterów zaczęło się robić zgodnie z szablonem, żeby nikogo nie urazić i nikogo nie pominąć. Dlatego oni SĄ. Mają SWOJE KWESTIE. Nikogo nie obchodzi, że to jeden wielki wymuszony stereotyp. Wszyscy są szczęśliwi. Może poza fanami. Ale ci przecież i tak kupią grę, więc po co się martwić?
Jeżeli chodzi o samą formułę – nie zmieniło się nic. A przynajmniej nic co bym zauważył. Dalej dynamicznie i brutalnie (może z wyjątkiem początku, gdzie walczymy z robotami). Dalej osłony. I dalej walka ze złem, w tej czy innej formie. I czuć, że antagonista jest tutaj ożywiony na siłę. Nie czułem żadnej naturalności w tych wszystkich wydarzeniach świata przedstawionego. Szarańcza w innej formie wraca bo tak. Bo do czegoś trzeba strzelać a chyba nawet twórcy zdali sobie sprawę, że zabijanie robotów nie daje aż tak dużo radości, co zabijanie istot chcących zniszczyć ludzkość, wychodzących z wnętrza ziemi.
Pomimo braku większych zmian w formie, nie boję się mówić, że to część najgorsza, nie tylko z powodów wymienionych powyżej, ale też z racji problemów technicznych. Niestety, nie było mi dane tytułu ukończyć. Dosłownie ostatnio 30-40 minut gdy to dla mnie tylko wspomnienie z YouTube, ponieważ regularnie za każdym razem, dokładnie w tym samym miejscu wywalało mnie do pulpitu. Że może za wysokie ustawienia graficzne? Geras 5 szło w bardzo wysokich (jeżeli nie ultra) i miałem problemy tylko na cutscenkach)… A tutaj, w lata starszej produkcji miałyby być problemy związane z grafiką? I to nie przez cały czas spędzony na graniu ale tylko na końcu? I co ciekawe: moi znajomi mieli ten sam problem, dokładnie w tym samym miejscu. Niestety, ale to nie może być przypadek.
Nie żałuję, że poświęciłem na Gearsy swój czas. Zawsze byłem fanem serii. Tutaj też bawiłem się przyzwoicie – formuła ciągle mnie kręci. Jednak powiem to jeszcze raz: to jest najsłabsza odsłona i zdania nie zmienię.
POLECAM