Gorogoa

Nie miałem zbyt wielkich oczekiwań. I, będąc szczerym, nawet nie miałem planów kupna. Jednak pojawiła się dobra cena na App Store a widząc bardzo pozytywne recenzje stwierdziłem, że może i warto sięgnąć…

Nie wiem co było przyczyną, ale spotkanie z Gorogoą skończyło się zupełnym odbiciem, dezinstalacją i zapomnieniem. Może to przez leczenie chemioterapią, które akurat wtedy przechodziłem a może zwyczajnie nie jest to produkcja dla mnie.

W każdym wypadku: zaczęło się nieźle. 4 obszary. Na każdym co innego. Niektóre nawet puste. Nasze zadanie polega na tym, by tak odpowiednio ułożyć widoczki, by nasz bohater miał możliwość przejścia z punktu a do punktu b.

Otrzymujemy więc wiele zabawy perspektywą czy pierwszym, drugim a czasem i trzecim planem. I nie powiem: niektóre poziomy były naprawdę czarujące. Wspaniale zaprojektowane i przemyślane. Ale jakoś w połowie gry wszystko zmieniło się w chaos i festiwal losowego klikania we wszystko. Wyglądało to tak, jakby autorowi zabrakło pomysłów, a przecież trzeba jeszcze dołożyć parę poziomów bo inaczej wszystko wydaje się niekompletne.

Rozumiem czemu może się podobać. Rozumiem, czemu jest doceniana artystycznie. Może, teraz, już po całej tej walce z nowotworem, kiedy mam w sobie pokłady dodatkowej siły – przeszedłbym przez to bez wysiłku i czerpał więcej radości z gameplayu. Może teraz festiwal klikania zmieniłby się w festiwal oczywistości i „jak ja tego mogłem wcześniej nie widzieć”. Ale problem jest taki, że nawet nie mam ochoty… Będąc w szpitalu grałem także w Mini Metro czy Bridge Constructor Portal, po które sięgam do dziś… Więc może po prostu Gorogoa nie jest dla mnie i tyle…

NIE POLECAM

Rating: 5.0/10. From 1 vote.
Please wait...