Heroes of Might and Magic V: Bundle

Dawno temu w “liście do Mikołaja”, napisałem, że chciałbym dostać pewną grę. Heli Heroes. Tak się stało jednak, że w sklepach produkcji o helikopterach nie było, a Mikołaj myślał, że “to ta sama gra bo ma Heroes w nazwie” i w ten sposób wszedłem w posiadanie złotej edycji Heroes IV – mojej ukochanej części, której żadne inne Herosy nie zdołały przebić (aczkolwiek teraz wygrywa już tylko opcja walczących bohaterów i samodzielnie przemieszczających się jednostek po mapie). 

Może tez właśnie dlatego, że od odsłony czwartej zaczynałem, trójka nie zrobiła na mnie wrażenia – bo zwyczajnie miała gorsze mechanizmy. Idąc jednak dalej: znaleziona pod choinką gra zrobiła na młodym mnie niesamowite wrażenie. Byłem do tego stopnia zafascynowany, że gdy w, wtedy jeszcze istniejącym, Click!’u, pojawiły się pierwsze zapowiedzi, godzinami siedziałem, patrzyłem w obrazki i wyobrażałem sobie co też będę robił. 

Gdy nastał ten dzień – premiery – po prostu musiałem Herosy V mieć! Jako, że zacząłem już sobie dorabiać na drobnych rzeczach (trawniki, malowanie płotów itp.), nie miałem problemu z wygospodarowaniem tych paru zł. Zwłaszcza, że cena premierowa, to nie było dzisiejsze 260 a raptem 99,99 zł. I nie zawiodłem się. 

Teraz, gdy po latach wróciłem do Królestwa Gryfa dalej jestem zadowolony! I uważam, że właśnie V jest jedyną częścią, która mogłaby zrzucić IV z mojego prywatnego piedestału. Swoją drogą, pierwszy dodatek: Kuźnia Przeznaczenia, był już naprawdę blisko! I w sumie, tylko Dzikie Hordy były już przekombinowane i nudne – jeżeli chodzi o kampanię – grywalność dalej była na niesamowitym poziomie. 

Piątka była też pierwszą częścią w całości przeniesioną w 3D. Niestety, wrócił bohater, który sam był w stanie pokonywać całe armie, a teraz za sprawą np. Pikowania Gryfem, było to jeszcze łatwiejsze. Gryf Królewski zawsze miał najwięcej inicjatywy. Wystarczyło więc kazać mu pikować – znika wtedy z pola bitwy, a bohater przywołuje Armageddon… W podstawce nie było niestety karawan, ale nagle okazało się, że fani chcą karawany, bo przecież są świetne ale dalej psioczą na czwórkę, która je wprowadziła. Ale ok – zostały dodane w Kuźni. 

Pamiętam do dziś zafascynowanie jednostkami. Każda nacja miała po 7 jednostek, z możliwością rozwoju. Nacji na start było 6, co dawało 42 całkowicie różne modele istot. A przecież mają one jeszcze swoje ulepszone wersje! Rewelacja! Dziś jest to wręcz nie do pomyślenia – że taka różnorodność była już na starcie i nie trzeba było za nią dopłacać jak np. Dziś w Warhammerze Total War. 

Heroes V było wybitne na starcie i dziś też się ciągle broni. Ja cieszę się, że mogłem doń wrócić i wiem, że na pewno jeszcze kiedyś to powtórzę. 

POLECAM

Rating: 9.0/10. From 1 vote.
Please wait...