Cóż… Powiem otwarcie: dinozaury specjalnie mnie nie jarają. Ok – Jurassic Park film był spoko. Wszystkie trzy części oglądałem z fascynacją. W tym wypadku, to obejrzeniu trailera gry, jestem zaskoczony, że ta jest taka świetna.
Na wstępie powiem może jeszcze, że uwielbiam formułę Telltale – nawet z pokera mogą zrobić ciekawą rzecz, która przyciągnie nie tylko fanów hazardu. Mimo iż swoje dzieła dzielą na epizody, których nie lubię, to jednak tworzą one pewną całość. Spójną i przyjemną w odbiorze. W dodatku, czegokolwiek się nie wezmą – są w stanie to zrobić dobrze i sprzedać.
Tak jest i tym razem. Akcja osadzona w czasie pierwszego filmu trylogii, pokazuje nam ten świat z innego ujęcia i pozwala nam się wcielić w bohaterów, którzy na wyspie znaleźli się z całkowicie różnych powodów. Co w grze zrobione jest dobrze? To co Telltale umie robić najlepiej – historia. Fabuła wciąga. Immersja jest niesamowita (nie to co w The Walking Dead albo The Wolf Among Us, ale dalej dostarcza wrażeń). Grafika – jak zwykle piękny styl graficzny cieszy oko, nawet przy najsłabszych ustawieniach. Specjalnie wielkich błędów kodu doszukać się nie idzie. Więc tu nie ma się już czego czepiać.
Co natomiast zrobione jest źle: zdecydowanie QTE. Takich eventów jest zdecydowanie zbyt wiele. A do ilości dochodzi stopień trudności – czasami zwyczajnie nie mamy czas na reakcję, gdyż umieramy. Często sekwencji trzeba uczyć się na pamięć. A bywają i takie dłuższe, gdzie trzeba sobie wszystko rozpisać na kartce. Dodatkowo niektóre przyciski, które mamy wcisnąć w odpowiednim momencie dosłownie nakładane są na te, które mamy wcisnąć po nich. Przez co zupełnie nie ma czasu na reakcję. Oczywiście – jeśli nie obchodzą cię osiągnięcia, to spokojnie można małymi kawałkami wczytywać grę i przechodzić etapy na nowo. Taki sposób jednak wiąże się z kolejną rzeczą, o której warto wspomnieć: długi czas ładowania. Nie mówię już o włączaniu całych epizodów. Ale każde nawet wyjście do menu wiązało się ze sporym czasem oczekiwania. Innymi słowy – optymalizacja leży.
Czy warto? Oczywiście! Nie jest to tytuł wybitny, ale na pewno nie jest zły. Oceniam go na bardzo dobry i może w przyszłości odpalę go sobie ponownie, by przypomnieć sobie, czemu właśnie tu są najgorsze QTE jakie kiedykolwiek widziałem. 🙂
POLECAM