Kung Fury: Street Rage

W dzisiejszych czasach gry przeganiają się ciągle. Każdy twórca chce w swoją grę wsadzić jak najwięcej wszystkiego. Tytuły, które dostajemy są przepakowane zawartością. Często omija się niektóre rzeczy, aby tylko domęczyć tytuł. Bywa i tak, że zwyczajnie odkładamy go na bok i nigdy do niego nie wracamy.

Aby jednak przyciągnąć gracza na dłużej, dołożono jeszcze więcej zawartości – osiągnięcia i karty Steam.

Wszystko ślepo pędzi przed siebie zapominająs skąd się wzięło i po co istnieje. I właśnie ty wkracza Kung Fury: Street Rage.

Wiem, że film odniósł sukces i większość osób ocenia go bardzo dobrze (98% z ~14000), ale nawet gdyby nie on, to gra i tak dałaby sobie radę. Pomimo tragicznej grafiki i zerowej fabuły oferuje coś o czym większość twórców dziś zapomina: grywalność. Innymi słowy: czystą przyjemność z gry. Grając można przypomnieć sobie pierwsze automaty. Znów poczuć się jak dziecko. Stylizacja na lata ’80 jest bardzo dobra i wiarygodna, a dane do dyspozycji dwa przyciski zapewniają więcej czystej radości z gry niż niejeden Skyrim czy inny Wiedźmin z rozbudowanymi opcjami sterowania klawiaturą/padem, przełączaniem się między znakami itd…

Mówi się, że geniusz tkwi w prostocie i na tym przykładzie ewidentnie widać, że tak jest. To idealny przykład, że żadne karty czy inne osiągnięcia nie zastąpią zwyczajnie dobrej rozgrywki. Nie jest to tytuł, który nas umoralni, czy sprawi, że będziemy wrażliwsi. Jednak na 100% dostarczy dobrej zabawy.

POLECAM

Rating: 7.0/10. From 1 vote.
Please wait...