Marvel’s Iron Man VR

Pierwszą recenzją gry VR’owej miała być: recenzja gry, którą rzeczywiście przeszedłem jako pierwszą. Tak się jednak złożyło, że zanim nadszedł czas publikacji… Zdążyłem przejść świeżutki, nowy i duży tytuł na gogle od Sony. Nie mogąc powstrzymać emocji, musiałem im dać upust. 

Konsekwencją tego jest przesunięcie recenzji PS Worlds na następny termin – ale to chyba nic strasznego. Teraz jest zdecydowanie czas na Marvel’s Iron Man! Jednej z najlepszych gier w jakie kiedykolwiek grałem! (Aczkolwiek, niestety, myślałem tak tylko do czasu…) 

OK! To co trzeba wiedzieć od samego początku: nie wystarczy posiadać tylko gogle VR. Trzeba mieć te konkretne – PSVR (wraz z PS Camera). Nowy Człowiek Z Żelaza jest bowiem tytułem ekskluzywnym – na wyłączność – konsoli Play Station 4. Czy będzie kompatybilny z PS5? Tego nie wiem i pewnie nie dowiem się do samej premiery nowej konsoli. Idąc dalej: nawet jeżeli mamy już PS4 oraz PSVR, to i tak nie ruszymy bez kontrolerów Move. 

Wiem, że to sporo ograniczeń… Ale jest to uzasadnione. W końcu: dosłownie wcielamy się w odzianego w zbroję Tonego Starka, więc byłbym wręcz zawiedzony, gdyby gra nie śledziła moich dokładnych ruchów – a właśnie po to są kontrolery Move. 

Kończąc technikalia i przechodząc do rzeczy przyjemnych… Krótko: 

GRA. URYWA. TYŁEK. 

I naprawdę, tak jak niesamowite wręcz wrażenie robi obcowanie w wirtualnym świecie, tak gra w Iron Man’a to zupełnie nowy poziom! Pomijam to, że w skafandrze nie ma teleportacji, można się płynnie poruszać i nie ma zawrotów głowy… Chodzi mi o dosłownie odczucie latania! Gdy na samiuteńkim początku gry oderwałem się od ziemi, moje nogi dosłownie się ugięły. To jest jedno z tych wrażeń nie do opisania. 

Gdy przyszło do walki, było jeszcze lepiej! Kojarzycie widok na twarz Tonego, gdy ten ściera się z niemilcami? Tak – nam też latają te wszystkie informacje przed oczami… I są zrozumiałe! A i sama walka jest po prostu jedną wielką pompą adrenaliny! Często i gęsto schylałem się, czy robiłem uniki… A podczas lotu nawet wyginałem się w dziwne sposoby. Tylko dlatego, że było to dla mnie całkowicie naturalne i zrozumiałe, a postać w grze robiła dokładnie to co chciałem. 

Jeszcze lepiej było już po paru godzinach, gdzie oswoiłem się ze sterowaniem, celowaniem oraz… Gdy doszła broń dodatkowa. I w tym momencie w prawej ręce poza repulsorami miałem karabin, a w lewej dodatkowo rakiety! Każda jedna potyczka wydawała się wręcz wyjęta z tak głośnych przecież filmów! I w tej chwili myślałem, że nic już gry nie zepsuje! 

Ale niestety czas zweryfikował… I to dosłownie wystarczyło parę chwil dłużej w tym Marvelowskim uniwersum. Otóż: produkcja bardzo szybko odsłania nam wszystkie karty. W bardzo wczesnym etapie dostajemy możliwość odblokowania dodatkowych elementów pancerza i wraz z upływem czasu nie pojawiają się tam nowe opcje. 

Dodatkowo, niestety, sama rozgrywka robi się mocno powtarzalna. W połowie gry miałem już troszkę dosyć, bo cały czas robiłem dokładnie to samo. Produkcja nie podsuwała nic więcej. Ot: magik, który zna tylko jedną sztuczkę. I skoro już przy powtarzalności jesteśmy… To niestety kolejne walki z bossami nie należą do najbardziej oryginalnych. I żeby było jasne: mam tutaj na myśli “Ducha”. Ale, by nie zdradzać zbyt wiele… Na tym zakończę. 

Ale skoro już jesteśmy przy antagoniście… Przyznam się, że pierwszy raz o nim usłyszałem dopiero teraz. Zrobiłem mały research i okazuje się, że to nie jest nowa postać. Była po prostu mało promowana… Aczkolwiek można zobaczyć wariację na jej temat w filmie Ant-Man i Osa z 2018. I teraz jak sobie przypominam, to: tak – jest tam taki ktoś. 

Wracając do tematu: nawet gdyby wybrali innego głównego złoczyńcę… I tak byłoby słabo. A to dlatego, że postaci są jednowymiarowe a cały scenariusz napisany bardzo słabo i jakby pospiesznie. Czuć, że jest to jedynie wypełniacz między strzelaniem do dronów. Całość jest dodatkowo tak mało subtelna, iż finał przewidziałem już na etapie pierwszego-drugiego rozdziału. Niestety, ale to nie zachęca… 

Smuci też trochę fakt, iż z jakiegoś powodu nie ma opcji swobodnego poruszania się, gdy sterujemy Tonym. System przemieszania wygląda wtedy jak ten w np. D4. Ot: mamy znaczniki wskazujące, gdzie protagonista może stanąć. W tychże punktach możemy podjąć jakieś podstawowe czynności, typu: przeczytać gazetę albo otworzyć jedną stronę książki… Widać, że ewidentnie nie był to element, do którego ktokolwiek by się przykładał. 

I to wszystko trochę boli. Ale najbardziej ubolewam nad zmarnowanym potencjałem. Pierwsze pół gry zwyczajnie nie mogłem zmusić się, by gogle zdjąć. Byłem wciągnięty i zakochany w tym świecie jak i możliwościami, jakie dali mi twórcy. Niestety druga połowa była już powtarzalna, nudna i przewidywalna… Studio wytraciło cały impet i nie mogłem pozbyć się wrażenia, że wszystko to, co teraz oglądam, jest już tylko przedłużaniem na siłę, żeby można było wpisać te 12-15 godzin w średnim czasie ukończenia gry. 

Mimo to, nie mogę nie brać pod uwagę ogromu dostarczonych emocji. Jeżeli miałbym oceniać pierwsze pół, to dałbym 9/10. Drugie, dałbym 6/10. Średnia więc to 7,5. Jako że jestem fanem superbohaterów to raczej podciągnę w górę. Jeżeli jednak bym nie był, to zdecydowanie zabrałbym oczko. 

POLECAM

Rating: 8.0/10. From 1 vote.
Please wait...