Metro 2033 Redux

Jako Słowianie mamy dziwny pociąg do tytułów z klimatu post-apo. Szczególnie właśnie tych, których akcja dzieje się niedaleko nas – czyli na przykład w Czarnobylu. S.T.A.L.K.E.R. praktycznie nigdzie nie osiągnął sukcesu – poza właśnie krajami słowiańskimi. Cały cykl Metro także właśnie tutaj cieszy się największą publiką.

Moim zdaniem: nie ważne gdzie dana opowieść się dzieje. Ważne, żeby była ciekawa. Bardzo długo zapowiadane przemierzenie Zony i Czarnobyla nie zrobiło na mnie super wielkiego wrażenia – to nie znaczy, że mi się nie podobało. Zagrywałem się i spędziłem w kombinezonie stalkera masę czasu. Jednak nie porwało mnie na tyle, żebym nie mógł przestać myśleć o różnych konsekwencjach moich akcji lub żebym wyczekiwał kontynuacji, czy tytułów podobnych. Więc Metro 2033 przeszło raczej łukiem obok mojego komputera. I pewnie nigdy bym do świata Głuchowskiego nie wszedł, gdyby nie zapowiedź Exodusa.

Jak już wiele razy wspominałem: uwielbiam śnieg. Jeżeli się pojawia, z miejsca daję ocenę w górę. No pół. Tymczasem trailer najnowszej odsłony Metra: proszę! Oto śnieżne krainy! Przemierzaj! Dla mnie super! Więc przyszedł czas na nadrabianie zaległości. Szczęście mi dopisało – promocja na GOG’u! Co może pójść nie tak?

No sama gra chociażby. Nie zrozumcie mnie źle – włączyła się. Bez problemów. To sama rozgrywka jest problemem. Ale zanim do tego przejdę… No właśnie. Nie cierpię wszystkich zabiegów typu „3 dni wcześniej” – a właśnie tak rozpoczyna się przygoda. Jeżeli jest coś ważnego do przekazania, to należy to przekazać. Filmy, książki i gry pokazują, że się da. Ale nie… Tu musimy zacząć od ciekawego momentu tylko po to by nagle przenieść się x czasu w przeszłość. Bardzo zły start – a raczej ewidentny brak pomysłu na jego dobrą wersję.

Już kończę się znęcać nad formą i wracam do tego co chciałem przekazać. Mianowicie: nuda. To ciężki temat do wyjaśnienia… Powiedzmy, że nie jestem przeciwnikiem liniowości. Np. bardzo przecież liniowy F.E.A.R. uważam za rewelacyjny tytuł. Nie wiem w sumie czemu. Czy to przeciwnicy? Uczucie strachu? Ciekawa historia? Metro 2033 jest natomiast do bólu liniowe i mało zróżnicowane. Co chwila trafiamy na tych samych przeciwników w tych samych tunelach. Nie ma tu całkowicie zmian. Po pierwszych 30 minutach widzieliśmy wszystko. Przez cały czas trwania przygody trafią się może jeszcze z 4 odmienne lokacje.

Oficjalne screen ze sklepu gog.com

Niestety, ale grając miałem wrażenie, jakbym chodził do pracy. Bo na okrągło robiłem to samo. O teraz idź tam. O a teraz uwaga, bo przeciwnicy. O a teraz idź tam zastrzel tego gościa i tamtego też. I tak w kółko. W tych samych tunelach. Rozumiem, że osadzenie akcji w metrze miało potęgować poczucie zaszczucia – w końcu nie mamy gdzie uciekać… Jednak cały tytuł nie czułem się nawet delikatnie przestraszony.

Były momenty, w których historia nadrabiała, jednak bardzo szybko trafialiśmy na kolejną stację, gdzie działy się „nieoczekiwane” rzeczy i znów robiliśmy to samo ale z innym towarzyszem. Szkoda, że było to na siłę rozciągane, bo dużo bardziej wolałbym skondensowaną ale konkretną dawkę opowieści.

Cieszę się, że mam to już za sobą i czas wracać do pracy, by dojść do Exodusa…

NIE POLECAM

Rating: 4.0/10. From 1 vote.
Please wait...