Observation

Pad jeszcze nie zdążył ostygnąć a ja już piszę te słowa. Observation zaciekawiło mnie od pierwszego tekstu przeczytanego w największym czasopiśmie o grach w Polsce. Screeny też dołożyły swoje parę groszy, rozbudzając moją wyobraźnię. 

Ta gra zwyczajnie nie mogła mi się nie podobać! Uwielbiam kosmos, thrillery, klimaty sc-fi i wszystko co związane ze sztuczną inteligencją. Czekałem na dobrą cenę od dnia premiery. Minął rok, gra trafiła na Steam’a. Mijały miesiące i premiera na Xbox oraz przetasowanie tytułów w Game Passie. I to jest mój moment. 

Jednak: pomimo tego, iż niby jest tu wszystko co mnie kręci… Byłbym naprawdę niesamowicie zdenerwowany, gdybym nabył tę produkcję nawet za –50%. Ba przy –70% miałbym mocne wyrzuty sumienia. A to dlatego, że po prostu nie spełniła moich oczekiwań. A i samo wprowadzenie bardzo zniechęca. Zamiast delikatnie i subtelnie zapoznać gracza z mechanikami, zostajemy rzuceni na głęboką wodę. Ale serio: głęboką. Do tego stopnia, że otrzymujemy polecenia np. “zamknięcia/ otwarcia włazu w EAS-09″ (nie pamiętam czy dokładnie to, ale łapiecie zamysł). 

Fakt, iż z upływem czasu nazwy te przestały być mi obce. Zacząłem wszystko rozumieć i przestałem mieć problemy z wykonywaniem poleceń. Niestety, na samym początku nikt nic nie wytłumaczył. Nawet nie zostało powiedziane, w jaki sposób mogę podejrzeć aktualne zadanie. Tylko: masz człowieku i działaj sobie… 

Ok! Nie do końca człowieku. Wcielamy się bowiem w sztuczną inteligencję o nazwie (a może imieniu), SAM. Wiemy jeno tyle, że stacja, na której się znajdujemy – Observation, miała jakiś wypadek a nasze pliki pamięci zostały uszkodzone. Misja jest prosta: odkryć co się wydarzyło i przeżyć. Po katastrofie uruchomiła nas Emma i to z nią będziemy współpracować. 

W zamyśle wygląda to super. Jednak, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ktoś nie przyłożył się dobrze do swojej pracy – przeniesienia sterowania na pada. Przynajmniej na padzie: jak na przyszłość, w której komputery już same myślą, prędkość poruszania się kamer to zwyczajne nieporozumienie. Na pewno każdy z Was kojarzy tą scenę z filmów, gdzie aktor stoi w ciszy (lub odgłosy otoczenia są wytłumione), rusza się powoli i w tle widać oraz słychać kamerę, która go śledzi. Właśnie tak wolno się one tu poruszają. 

I wcale nie jest lepiej, gdy np. Zaczynamy kontrolować kulę sferyczną – to taki obiekt z kamerą, który może poruszać się swobodnie w stanie nieważkości. Zacznijmy od tego, że możemy latać tylko w przód i tył. Nie ma mowy o góra-dół. Trzeba najpierw obrócić kamerę (pamiętacie co o nich mówiłem?) i dopiero potem wdusić gaz. A! No i nie mogę nie powiedzieć o świadomym zrobieniu z siebie debila przez twórców. W pewnym momencie bohaterka naśmiewa się z jakiegoś filmu, w którym astronauta przeskakiwał między stacjami kosmicznymi rozpędzając się siłą wybuchu, bo “przecież wystarczy się pchnąć…” I szkoda, że nabijanie się z innych to jedyne co No Code potrafi, ponieważ, kiedy (nawet poza stacją) chcemy się poruszać albo nabierzemy prędkości i puścimy klawisz odpowiedzialny za przemieszczanie się… Zwyczajnie stajemy. Tak o. 

Ale jest coś, co denerwowało mnie jeszcze bardziej: animacje. Wiem, że nie jest to łatwy temat, ale chyba zabrakło w ekipie kogoś, kto miałby chociaż minimalne doświadczenie. Usta bohaterów czasem ruszają się w górę i dół razem ze szczęką. Same ludziki natomiast, kiedy np. na nas czekają, po prostu zamieniają się w kukły. Ot zastygają jak kamień i nie ruszają się nawet na milimetr. Nawet palcem nie drgną. Straszliwie burzy to odbiór świata przedstawionego. 

Przechodząc do tematów przyjemniejszych: do zagadek logicznych idzie się przyzwyczaić. Szczególnie na początku bardzo mnie irytowały. Nie ma wiele tłumaczenia i najlepiej nie zaczynać gry bez kartki papieru i czegoś do pisania (tak – naprawdę gramy “sztuczną inteligencją” kontrolującą statek międzyplanetarny). 

Sama opowieść, pomimo kiepskiego startu i złych rozwiązań operatorskich i reżyserskich, z czasem zaczyna interesować, by ostatecznie… Po prostu się skończyć zostawiając miejsce na interpretację. I szkoda, że urywa się w takim miejscu, bo gdy nareszcie zacząłem się dobrze bawić, to wszystko się urwało. Kto wie: może będzie więcej odpowiedzi przy okazji sequela – jeżeli ten wyjdzie. A nawet jeżeli tak – to i tak po niego nie sięgnę. Chyba, że będzie w GP a ja będę miał naprawdę sporo wolnego czasu, bo kupować go nie zamierzam. 

NIE POLECAM

Rating: 5.0/10. From 1 vote.
Please wait...