Pumpkin Jack

Nie jestem w stanie opisać hype’u jaki miałem na tą grę. Już po pierwszym obejrzeniu trailera widziałem duchowego następcę mojego kochanego Medievila. Też gramy jakimś truposzem przywróconym do życia. Też walczymy z zombie. Też całość podlana jest lekkim humorem… No wszystko powinno się udać… 

Z tym, że się nie udało… I pierwszy problem napotkałem już po zainstalowaniu… Bo okazało się, że mój komputer jest troszkę za słaby, żeby grać komfortowo. No trudno – i tak już był czas na upgrade sprzętu. A z racji cyrku na rynku kart graficznych, zanim rzeczywiście zagrałem w Pumpkin Jacka, minął ponad rok.

I okazało się, że płynne działanie gry, wcale nie znaczy, że będzie się w nią dobrze grało… Powodów jest parę, a jako główny mógłbym wymienić… Po prostu zły design poziomów… Leveli jest mało i chyba dlatego twórcy stwierdzili, że świetnym pomysłem będzie rozciągnięcie ich aż do granic przyzwoitości. Przez to pierwsza połowa każdej lokacji jest bardzo ciekawa i interesująca… Tylko po to, by kolejna była do bólu nużąca. Mógłbym wręcz powiedzieć, że mamy tu do czynienia ze zjawiskiem znanym z gier Ubisoftu – za duże poziomy jak na zawarte w nich pomysły. 

Dodatkowo, czuć schemat. Każda lokacja jest zrobiona identycznie. Trochę chodzimy, potem mamy tunelową jazdę. Potem znów chodzenie, po którym następuje kolejna tunelowa jazda. I na koniec chodzenie + walka z bossem. I teraz tak: jazdy są zawsze dwie i zawsze w tym samym stylu w obrębie jednego poziomu. Dodatkowo zawsze są też dokładnie dwa etapy, w których sterujemy tylko swoją głową. A walka z bossem to zawsze 3 zadane obrażenia. Zawsze. 

I bolą mnie szczególnie te etapy z jazdą, bo są naprawdę fajne. Ten pierwszy raz. Potem jest ich po prostu za dużo, bo zasada działania jest zawsze ta sama. Więc zwyczajnie jest nudno. Walki z bossami też teoretycznie są inne… Ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że mimo wszystko to to samo. Unik, unik, unik i uderzenie. Powtórz 3 razy. Koniec. 

Wszystko to co dzieje się w międzyczasie też jest fajne… Ale o połowę za długie. Zbyt rozwleczone. Brakuje nowości. Albo podziału na mniejsze części. Czuć, że proces twórczy to była czysta matma a nie serce. 

Jedyne co się wybija, to muzyka. Ta rzeczywiście jest bardzo klimatyczna… Ale zupełnie bez Charakteru. Fajnie było tego słuchać podczas gry… Ale obecnie nie zanucę absolutnie żadnego motywu. Dla przykładu Never Fade Away z Cyberpunka na stałe zagościł w mojej bibliotece muzycznej. Tak jak i cały album Carlosa Violi, który był tłem do The Last Door. A takie Hilltop Mausoleum z Medievila do dziś potrafię zagrać w całości na gitarze. Muzyki z Pumpkin Jacka nie pamiętałem już 10 minut po napisach końcowych. 

Wyszło więc mega przeciętnie… I trochę żałuję wydanych pieniędzy… Szczerze mówiąc wahałem się tutaj z oceną między 6 a 5… Ale gdy przypominam sobie tą schematyczność, to zupełnie mi się odechciewa nawet myśleć o Jacku i jego “przygodach”. 

NIE POLECAM

Rating: 5.0/10. From 1 vote.
Please wait...