To jest zła gra! Co ja gadam… To jedna z najbardziej złych gier w jakie grałem… Bierze cię… Ściska… Nie wypuszcza… Jedyne co można robić, to bezradnie patrzeć się jak ucieka czas… Bo przecież „jeszcze jedna tura”…
I po rozegraniu ponad 80h udało mi się znaleźć na tyle silnej woli, by nacisnąć uninstall… Iiiii… Civ VI pojawiło się w magiczny sposób na moim tablecie… I cieszę się, że tam nie ma licznika przegranych godzin, bo przypuszczam, że ten Steamowy zostałby połknięty z dwa razy przynajmniej…
Nie ma zbyt wielu tytułów, przy których dosłownie zarywałem noce… I dziwnym trafem są to tylko strategie… Jednak, tak jak FrostPunkt zabrał mi przez całą karierę jedną noc, tak szósta odsłona Civilization robi to prawie regularnie od paru miesięcy. Różnic między tymi tytułami jest całkiem sporo. Civka jest turowa i wymaga większej znajomości zasad. Nie ma na nią jednego sposobu. Zawsze dzieje się coś, czego nie da się przewidzieć a do czego trzeba się dostosować. A to ktoś zniszczy naszego sojusznika. A to zacznie nam brakować terenu. A to ktoś nagle, niby przypadkiem „tylko przechodzi” swoimi wojskami przy wszystkich naszych granicach…
I to jest piękne. Mnogość możliwości. Zawsze trzeba być gotowym na wszystko i spodziewać się najgorszego. Nie ma złotego przepisu na wygraną. Sposobów jest całkiem sporo (w uproszczeniu): dominacja – zwyczajnie przejąć wszystkie stolice innych cywilizacji; kulturowe – przyciągnąć więcej turystów niż wszystkie inne kraje; naukowe – wysłać misję na Marsa czy religijne – sprawić, by wszyscy wyznawali naszą religię.
I szczerze mówiąc, myślałem, że zwycięstwo religijne będzie najłatwiejsze, gdyż można zacząć nawracać na wczesnym etapie gry. Jednak moi przeciwnicy bardzo szybko ostudzili mój zapał, pokazując mi, że każdego misjonarza da się zabić np. inkwizycją. Ogólnie, bardzo wielu rzeczy dowiadywałem się dopiero w grze, z całkowitego przypadku.
No właśnie. Bo samouczek, pomimo, że zjada bardzo dużo czasu, to tak naprawdę nic nie tłumaczy. Nie uczy co znaczy ten czy tamten pasek. Nie pokazuje jak efektywnie zarządzać populacją, ani nawet, że tak można. Nie podpowiada na co trzeba zwracać uwagę. I ok: odkrycie tego samemu daje większą satysfakcję. Jednak naturalną konsekwencją jest wysoki próg wejścia. Ja osobiście odbijałem się od tej strategii 3 razy. Po prostu było za dużo rzeczy, których nie wiedziałem, a których nikt mi nie wyjaśniał. Nawet instrukcje często milczały. A ja przegrywałem. To zniechęca osoby takie jak ja – czyli mające pierwszy raz w życiu styczność z serią.
Jednak, bardzo cieszę się, że udało mi się przebrnąć przez początki, bo dzięki temu poznałem tytuł, który fascynuje, wciąga czy nawet nie będę bał się użyć słowa: uzależnia. Jeden z najbardziej wybitnych przedstawicieli swojego gatunku.
POLECAM