The Medium

The Medium jest grą dla mnie wyjątkową. Nie dlatego, że akcja ma miejsce w moim ulubionym polskim mieście. I też nie dlatego, że za tym dziełem stoi polskie studio. The Medium ma specjalne miejsce w mojej pamięci, ponieważ jest to pierwsza gra, z której moja ukochana karta GTX 970 już nie dała rady uciągnąć. 

Na średnich ustawieniach wszystko wyglądało jak pokaz slajdów w PowerPoincie. Natomiast na niskich nie było sensu grać, ponieważ była znaczna strata na jakości obrazu a nieznaczna poprawa wydajności. No i dodatkowo, The Medium jest pierwszą dużą/wymagającą grą, w którą zagrałem po otrzymaniu RTX’a 3080, na którego czekałem ponad rok. Co ciekawe: wydajność bardzo się nie poprawiła… 

Okazuje się bowiem, że dzieło polskiego Bloober Team jest zwyczajnie produktem, który był tworzony z wielkim sercem ale słabą optymalizacją. Pomimo włożenia do PC jednej z najmocniejszych kart na rynku, dalej często napotykałem na spadki fps’ów, które skutecznie psuły zabawę… Podpowiem też, że nie jest to kwestia hardwerowa, bo razem z RTX’em mam wsadzonego Ryzena 7 5800X oraz 64GB RAM 3600MHz. Teoretyczny zapas mocy jest… Zwłaszcza, że nie mam monitora 4K… 

Jestem więc pewny, że The Medium jest przykładem tragicznej wręcz optymalizacji. Ale nie tylko to jest problemem. Największe kłopoty sprawiały bowiem bugi. Pierwszy i najczęstszy, związany z dźwiękiem: za każdym razem, gdy włączałem grę, bądź ginąłem, dźwięk całkowicie się wyciszał i musiałem ponownie wchodzić w opcje i zmieniać ustawienia. 

Kolejny z dużych bugów już był rzeczywiście sporym problemem, ponieważ skutecznie i całkowicie psuł zabawę. Otóż: sprawiał po prostu, że ginąłem. A to moja postać się blokowała, a to nagle zaczynała iść w innym kierunku… A to nagle potwór zjawił się bezpośrednio przy niej… Ginąłem często i gęsto, zupełnie nie ze swojej winy… 

I jest to bardzo przykre, ponieważ gra sama w sobie jest naprawdę przednia i wyjątkowa. Niesamowicie wręcz klimatyczna. Wywołująca jednocześnie fascynację jak i obrzydzenie… Historia jest interesująca, wielopoziomowa i poplątana. A świat duchów, który przychodzi nam zwiedzać protagonistką – Marianną jest wręcz niesamowity. 

Surrealistyczny, obrzydzający, ale i fascynujący. Mógłbym wręcz rzec: organiczny. Sprawia bowiem wrażenie, jakby żył. Jakby nie był po prostu budynkami czy obiektami, ale jednym wielkim i żywym organizmem. W przypadku niektórych lokacji dosłownie miałem ciarki podczas samego przemierzenia korytarzy. 

Gameplayowo nie jest źle (poza momentami, w których gra skutecznie utrudnia zabawę). Zagadki nie są może najbardziej skomplikowane, ale wystarczająco dobrze zrobione, by nie psuć naturalnego flow a jednocześnie dostarczyć uczucie “zrobienia czegoś”. 

Kiedy zaczynałem Medium ogrywać, mój przyjaciel zażartował sobie: “i jak? Czy gra jest ŚREDNIA?”. Teraz mogę mu zdecydowanie odpowiedzieć, że na dzień dzisiejszy jest dobra. Jeżeli nawet nie bardzo dobra. I szkoda tylko tych wszystkich niedociągnięć technicznych, bo gdyby nie to, to zastanawiałbym się między “bardzo dobra” a “wybitna”. 

POLECAM

Rating: 8.0/10. From 1 vote.
Please wait...