The Wolf Among Us: A Telltale Game Series – Season 1

Wielka mówiąca żaba, pijany wybawca Czerwonego Kapturka, prostytutka – księżniczka i Wielki Zły Wilk stojący na straży postaci z baśni zamieszkujących Nowy York. Tym właśnie wita nas The Wolf Among Us.

To jednak nie wszystko i mistrzowie z Telltale kolejny raz pokazali swój wspaniały kunszt, poprzez zmianę cyklu Fables z pisano-rysowanej na cyfrową. Pełna dynamiki, ciężkiego klimatu i tajemnicy szybko podbiła serca fanów, dając studiu jeszcze wyższą pozycję na rynku. Moim zdaniem: całkowicie zasłużenie.

Jak już wspomniałem wyżej – początek do standardowych nie należy. Spójrzmy na to jednak z troszkę szerszej perspektywy. W grze wcielamy się w szeryfa Baśniogrodu – Wielkiego Złego Wilka – Bygby’ego. Naszym zadaniem jest utrzymać porządek w tym małym świecie i nie doprowadzić do sytuacji, w której „docześni” – ludzie zamieszkujący Nowy York – zaczną się nami interesować.

Czym tak w ogóle jest ten Baśniogród? Otóż jest to część miasta, którą zamieszkają „baśniowcy” – postacie, które w skutek tragicznych okoliczności musiały uciekać ze swoich światów, do tego prawdziwego. Nie każdemu udało się uciec z całym swoim dobrobytem, dlatego też, niektóre z postaci zmuszone są radzić sobie z codziennością na różne sposoby – w końcu, nawet małe mieszkanko, gdzieś w taniej dzielnicy opłacić trzeba i nikogo nie obchodzi królewski rodowód. Możemy więc spodziewać się wielu znanych nam osobistości, jak chociażby: Królewna Śnieżka, Sinobrody, Myśliwy i oczywiście Bigby Wolf.

Oczywiście jest to tylko mała część postaci, które spotykamy na swojej drodze… Bardzo fajnym dodatkiem jest tutaj „księga baśni”, w której po spotkaniu jakiejś osoby, lub wykonaniu specjalnego zadania, pojawia się nowy wpis, odnoszący się do właśnie zaistniałej sytuacji. Nie wszystkich jednak od razu rozpoznamy, gdyż baśniowcy, aby nie zwracać na siebie uwagi, zmuszeni są korzystać ze specjalnej „Urody Maskującej” – Glamour – dzięki której przybierają ludzką postać.

Wbrew pozorom, stwarzanym przez całą tę baśniową otoczkę, gra ma niesamowicie ciężki klimat. Przez cały czas, fizycznie czujemy na sobie nienawiść innych postaci, które napotykamy. Dodatkowo, zagadki, które przychodzi nam rozwiązywać wcale nie sprawiają, że ludzie lubią nas bardziej, a my czujemy się lepiej. Nie. Jest to tytuł, który wali gracza w twarz i mówi mu, że sobie na to zasłużył. Oczywiście mowa dalej o klimacie.

Jednak skupmy się teraz na rozgrywce: spotykamy tu, dobrze znany fanom Telltale, system „interaktywnego filmu”, z którym mogliśmy się już spotkać w The Walking Dead. Jednak już na pierwszy rzut oka widać, iż jest on mocno odświeżony.

Niestety nie wszystko w nim jest piękne. Największym minusem jest fakt, iż jesteśmy zmuszani, do używania pada. Kwestie dialogowe, które mamy do wyboru, pokazują się nam w prostokątach, jednak nie możemy ich wybrać za pomocą klawiszy klawiatury. Jesteśmy zmuszeni kliknąć w nie kursorem. Dodając do tego ograniczony czas na odpowiedź… Nie jest to rozwiązanie zbyt dobre. Aby trochę nam ułatwić, została dodana aktywna pauza, którą możemy włączyć w dowolnym momencie, jednak skutkuje to zdecydowaną utratą dynamiki… Tekst w bloczkach niewygodnie się czyta, a cała reszta ochładza nasz entuzjazm.

Grając padem też nie jest jednak tak kolorowo, gdyż opcje dialogowe układają się wtedy w „krzyż”, co także sprowadza się do niewygodnego czytania. Nie zmusza nas to jednak to zatrzymywania gry, gdyż przyciskami jest wybierać zdecydowanie łatwiej, niż machać myszką w poszukiwaniu kursora, by następnie szukać odpowiedniego prostokąta.

Co warto pochwalić? Zdecydowanie dynamikę oraz system uników. Kiedy zaczyna się robić gorąco, nie patrzymy się już tylko w ekran w ewentualnym poszukiwaniu obiektu, za który możemy chwycić, tak jak w The Walking Dead, tylko uniki musimy robić sami. Immersja więc jest naprawdę niesamowita, gdyż czujemy się tak, jakbyśmy ową postacią rzeczywiście byli. Jest to zdecydowanie najmniej interaktywna opowieść, z tych, w które do tego czasu grałem (od Telltale oczywiście), gdyż bohaterem sterujemy naprawdę dużo.

Gra nie czeka, aż coś zrobimy. Nie daje nam czasu do zastanowienia. Jeśli nie wykonamy jakiejś czynności, to trudno… Musimy ponieść tego konsekwencje. Nawet w sytuacjach, które wydają nam się takimi, które trzeba skończyć – możemy sobie odpuścić, a gra pobiegnie dalej. Bardzo fajnym akcentem jest pozwolenie graczom, na takie zachowania, na jakie mamy ochotę. Jeśli facet nas wnerwia, możemy przemówić do niego za pomocą perswazji bezpośredniej. Jeśli nie, możemy grać jego kumpla. Zawsze możemy być złym i dobrym gliną. Wybór całkowicie należy do nas. Przez cały czas spędzony w tym świecie, nie spotkałem się z sytuacją, w której miałbym do wyboru tylko „jednokolorowe” odpowiedzi. Zawsze miałem pod ręką to co akurat chciałem powiedzieć.

Warto tu wspomnieć o pozostałych bohaterach. Każda z osobistości, które spotykamy jest niezwykle wiarygodna. Baśniowcy zapamiętują to co mówisz czy robisz. Są w stanie potem pomóc, lub owej pomocy odmówić. Czasem ma się wrażenie, iż postacie myślą i żyją własnym życiem. Wydaje się, że czują. Rzutuje to bezpośrednio na immersję. Niejednokrotnie wstając od komputera miałem wrażenie, jakbym był w grze. Jakby to co widziałem w monitorze było właśnie prawdziwym życiem.

Tacy bohaterowie sprawiają, iż gra, która na pierwszy rzut oka wydaje się filmem, nie jest wcale liniowa. Istnieje wiele dróg do jednego celu i wiele miejsc, z których pozyskujemy różne informacje. Bardzo miło zaskoczyły mnie „motywy detektywistyczne”, w których musiałem odnajdywać poszlaki i następnie łączyć wszystko w całość. Oczywiście, jeśli coś przeoczyłem, to tytuł nie ukazywał mi sam z siebie tej historii i leciał dalej, zostawiając mnie w niewiedzy. Jedyny minus tego był taki, że tych motywów było raptem kilka.

Jako, że ciągnie wilka do lasu, tak mnie ciągnie do tytułów stworzonych przez mistrzów przygodówek. Niesamowicie ciężki klimat i wspaniała historia sprawiają, iż na Wilka nie da się patrzeć wilkiem a już po pierwszym epizodzie widać, że z tego wilka nie uczynisz barana. Jest to tytuł, który polecam zdecydowanie, nie tylko fanom przygodówek, ale także fanom dobrej fabuły.

Miałem dylemat, przy wystawianiu oceny, ale przypominając sobie moment, w którym odchodziłem od monitora i nie mogłem wygonić myśli o tej grze z głowy, przez parę następnych dni, dylemat rozwiązał się sam. Tak więc: czym byś wilka nie karmił, zawsze na las spogląda, tak ja spoglądam w przyszłość z nadzieją na sequel.

POLECAM

Rating: 10.0/10. From 1 vote.
Please wait...