Ultimate Chicken Horse

Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatni raz w to grałem. Od tamtego czasu wystawiłem tylko krótką „recenzję”, mającą na celu jedynie obniżenie oceny produkcji. Tak. Tak zła jest to gra.

Zrobiłem w ten sposób tylko dwa razy w życiu. Pierwszy raz przy Supreme Commander. Sprawa wyglądała tak, że po zainstalowaniu nie działał dźwięk. Pomimo tego, że na forum były o tym tematy, to nie było rozwiązania. Ja, i najwidoczniej nie tylko ja, dodałem łapkę w dół i chyba w końcu ktoś się zajął tym tematem, bo teraz dźwięk w grze już jest.

Nie da się niestety tak łatwo naprawić Ultimate Chicken Horse. Pomimo rewelacyjnych założeń, gra jest zwyczajnie źle wykonana. Tak dosłownie źle. Otóż: jesteśmy ze znajomymi. Chcemy razem porywalizować… Fajnie… Każdy z nas wybiera jakąś postać, a następnie przechodzimy do konstruowania poziomu.

I to jest w tym wszystkim najlepsze: każdy wybiera element, który dołoży i musi ustawić go tak, żeby być w stanie przejść dany poziom, jednocześnie uniemożliwiając pozostałym graczom ukończenie go. I byłoby pięknie, gdyby wszystko było dobrze wykonane.

Mam na myśli fizykę. Skacząc z jednego miejsca 10 razy, 10 razy wylądujemy w innym miejscu. Bo fizyka działa źle. W grach nastawionych na rywalizacje, takie podejście jest zwyczajnie niedopuszczalne. W innych produkcjach tego typu: np. SpeedRunners: jeżeli skoczę z jakiegoś miejsca 100 razy, to 100 razy wyląduję dokładnie w tym samym miejscu. Ergo: każdy ma te same szanse. Zawsze.

W Ultimate Chicken Horse więcej niestety zależy od naszego szczęścia. Mam go na tyle, żeby tym razem doskoczyć w to miejsce? Czy znów bohater skróci sobie czas lotu o połowę („bo tak.”)? Na szczęściu mogą opierać się lootboxy, paczki z kartami czy inne tego typu głupotki, na które wydaje się niepotrzebnie pieniądze. W produkcjach nastawionych na rywalizację, konieczne jest by wszystko działało idealnie. Tutaj tak nie działa.

NIE POLECAM

Rating: 2.0/10. From 1 vote.
Please wait...