estem pewny, że gdyby Telltale robiło swoje growe filmy właśnie tak dobrze, to nie mieliby tych wszystkich problemów, które doprowadziły ich do bankructwa. Niestety, wzorem EA czy Ubisoftu, nauczyli się, że i tak ktoś kupi identyczne produkty, tylko, że z innym numerkiem, więc przestali się starać. 

Dlatego, jeszcze bardziej cieszy fakt, że pojawił się ktoś taki jak Supermassive Games. Pokazali, że aby było ciekawie, wcale nie musi być tylko jedno zakończenie a i w międzyczasie może się dziać więcej rzeczy, niż ktokolwiek z TT by się spodziewał. 

I, mimo tego, że teraz Until Dawn bardzo doceniam, tak początek z tym tytułem wcale do łatwych nie należał… Zacząłem grać z moją lepszą połówką i… Było nudno… Do tego stopnia, że nie byliśmy w stanie wysiedzieć przed monitorem i parokrotnie wracaliśmy wręcz na siłę… Aż pewnego dnia podjęliśmy decyzję, że “dajemy sobie spokój”. 

Tym oto sposobem mógłbym skończyć niniejszy tekst… Jednak: coś mnie podkupiło i po sporej przerwie znów odpaliłem PS4 z właśnie tą produkcją w środku, gdyż “przecież trzeba to skończyć”. I okazało się, że dosłownie następna scena wciągnęła mnie tak bardzo, że nie mogłem od monitora odejść! Skończyliśmy więc grać w najgorszym momencie, bo 15 minut później bylibyśmy wręcz zahipnotyzowani! 

Kończę jednak temat fabuły – nie lubię zdradzać najciekawszych momentów – i przechodzę do samej mechaniki. Filmy nikomu obce nie są. Każdy o grach przynajmniej słyszał. Więc ktoś sobie pomyślał: a może zrobiłbym film, w którym to oglądający ma możliwość sterowania bohaterem? I cyk! To po prostu działa! Jednak, w odróżnieniu od wspomnianej wyżej firmiy, która wybiła się na produkcjach o żywych trupach, tutaj wcielamy się w rolę nastolatków, którzy pragną sobie pobalować. Oczywiście nie wszystko idzie tak jak by wszyscy chcieli… 

Siłą Until Dawn są jednak wybory. Tym razem naprawdę mają one znaczenie. Samych zakończeń jest wiele. Ale sposobów na dotarcie do nich także. Bohaterowie mogą np. Zginąć, przez co zmienia się też sama linia opowieści. Autorzy zachęcają do wielokrotnego przechodzenia – by poznać pełny obraz. Ja niestety należę jednak do tej grupy ludzi, która za każdym razem wybierze niestety identyczną opcję. 

Nie zmienia to faktu, że i tak jest ciekawie, a i momentami strasznie. Pomimo nienajlepszego startu, zdecydowanie było warto. 

POLECAM

Rating: 7.0/10. From 1 vote.
Please wait...