Jestem wielkim fanem „symulatorów spacerowania”. Zwyczajnie lubię powolną eksplorację. Uwielbiam zwiedzać i cieszyć się pięknem świata jaki zostaje nam zaserwowany przez twórców. Naturalnie więc, po zobaczeniu trailera What Remains of Edith Finch, wiedziałem, że prędzej czy później, ta produkcja wyląduje u mnie na dysku.
Na szczęście nie musiałem wcale długo czekać (stosunkowo, bo ogrywałem wtedy jeszcze inne tytuły), ponieważ Epic Game Store udostępnił ją za darmo. I swoją drogą: to właśnie ta gra przekonała mnie, bym wypróbował platformę twórców Fortnite’a. Może nie jest idealna (platforma i gra)… Ma błędy i nie posiada wielu z kluczowych funkcji jak np. koszyk albo lista życzeń… Jednak stanowi olbrzymią konkurencję dla Steama. I to jest ta bardzo dobra rzecz. W chwili pisania recenzji już widać wpływ konkurencji na platformę Valve. Zmiana wyglądu biblioteki oraz powrót tytułów EA. Właśnie takiego gracza na rynku potrzebowaliśmy, by zachwiać posadą Steama. Konkurencja działa bardzo dobrze dla nas – klientów.
Wracając do przygód Edith: tak jak oczekiwałem, gra się niespiesznie. Mamy czas, by pozwiedzać i nacieszyć się pracą grafików. Sama historia opowiada zaś o rodzie Finch i tajemniczych przypadkach ich śmierci. Każde kolejne pomieszczenie opowiada jakąś historię w swój wyjątkowy sposób.
Do tych, które szczególnie zapadły mi w pamięci należą śmierć braci. Młodszego była przedstawiona dokładnie tak, jakbyśmy znów widzieli świat oczyma niemowlęcia. Wszystko było kolorowe i baśniowe a z konsekwencji niektórych rzeczy nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy.
Lub zdecydowanie najciekawsza, śmierć starszego brata, pracującego w fabryce przetwórstwa rybnego. Był to poziom niezwykle pomysłowo prowadzony i rozwijany. Bardziej przypominało to już grę w grze.
Niestety, nie mogę zdradzać więcej. What Remains of Edith Finch stoi przede wszystkim fabułą i przedstawieniem śmierci w różnych formach. Pisanie dalej o tym co mi się podobało a co nie byłoby jawnym spoilowaniem i zabijaniem zabawy i radości z poznawania świata na własną rękę.
Jedyne do czego mogę się przyczepić, to naprawdę wolne poruszanie się protagonistki. W późniejszych etapach zwiedzania domu nie jest to uciążliwe, jednak na samiutkim początku, gdy zwiedzamy obszar dookoła domu – potrafi frustrować. W sumie tyle. Ostatecznie mogę powiedzieć tylko, że warto zagrać.
POLECAM