Korzystając z okazji na Humble Bundle (zakładka Weekly Bundle), postanowiłem zakupić za nieznaczną sumkę (wystarczy jeden dolar) pakiet ośmiu gier. Jedna z nich to właśnie Worms Crazy Golf.
Na wstępnie, krótko o tym czym jest Humble Bundle. Jest to strona, którą możemy wesprzeć dowolną sumą pieniędzy, a w zamian (musimy wpłacić conajmniej dolara) dostajemy pakiet gier, które mają akurat w ofercie. Od nas zależy ile wpłacimy, ale jeśli wpłacimy więcej niż podane progi pieniężne, to dostajemy lepsze gry.
Humble Bundle zostawmy na później, a teraz przenieśmy się do jednej z najbardziej spokojnych a zarazem popularnych gier na świecie – golfa.
W grze wcielamy się w dobrze znane nam robaczki z serii Worms. Tym razem jednak zamiast uderzać przeciwników – uderzamy piłeczkę tak, by ta, dzięki najmniejszej ilości uderzeń, wpadła do dołka. Wszystko to w formie platformówki z widokiem 2D. Oczywiście Team17 zadbało o to, by urozmaicić trochę rozgrywkę, czyniąc ją bardziej ciekawą i dając piękne lokacje typu wesołe miasteczko albo brytyjskie pola. A wiemy, że jeśli gdzieś są Wormsy… To są i wybuchy.
Tym razem jednak nie będziemy operowali świętymi granatami, moździerzami czy innym rodzajem uzbrojenia, a jedyne co możemy uderzyć, to nie przeciwnik, a piłeczka. Jednak gdy ta piłeczka dotknie jednego z Wormsów, znajdujących się w lokacji ten wybucha. To samo tyczy się np. dobrze znanych nam owieczek, który eksplodują trochę efektywniej, jednak to detonacja robaczka sprawia nam więcej problemów, gdyż tworzy piaszczysty dół, z którego musimy piłkę wybijać specjalnym kijem. No właśnie…
Specjaliści z Team17 przewidzieli, że nie tylko zapaleńcy będą się zatracać w tej grze, ale w monitorach zobaczą ją również laicy tacy jak ja. Przyznam szczerze: nie mam pojęcia o zasadach panujących w golfie, oraz o technikach ani nawet, którym kijem, kiedy uderzać…
Dlatego właśnie gra automatycznie wybiera nam kijaszek, stosowny do danej sytuacji. Oczywiście nie musimy z podpowiedzi korzystać i możemy używać z wszystkich czterech typów w dowolnym momencie, jednak jest to przeznaczone raczej dla bardziej zaawansowanych graczy.
To jeszcze nie koniec atrakcji, gdyż mamy do wyboru coś na rodzaj super mocy, dzięki którym możemy czarować naszą piłeczkę i zdobywać więcej punktów. Skoro jesteśmy przy punktach: za każdy dołek, nie ważne, czy wygrany, czy przegrany, nasz robaczek dostaje nagrodę w postaci „exp’a”. Nie ma to większego wypływu na grę poza tym, że widzimy na jakim poziomie zaawansowania jesteśmy.
Dodatkowo podczas rozgrywki zbieramy pieniążki, za które naszego robaczka możemy potem ulepszyć. Możemy kupować takie rzeczy jak np. różne ścieżki dialogowe czy ładniejsze kijki. Za ukończenie dołka też dostajemy wynagrodzenie w owej walucie, ale bardziej efektywnym sposobem wzbogacenia się jest uderzanie piłeczki tak, by leciała tam gdzie chcemy, zbierając przy tym monety. Natrafić możemy także na specjalne skrzynie, z których przy odrobinie szczęścia wypadną nam różne przedmioty. Ogólne zestawienie statystyk (ilość uderzeń, ilość pieniędzy, ilość skrzyń oraz ilość punktów doświadczenia) dostajemy po trafieniu piłeczką do dołka.
W trakcie rozgrywki, pierwszorzędnym celem jest trafienie do dołka, jak najmniejszą ilością uderzeń. Czasem jednak, w ramach dodatkowej rozrywki oraz treningu własnych umiejętności dostajemy lokacje z dodatkowymi zadaniami jak np: zabicie jak najmniejszą ilością piłeczek wszystkich owiec.
Twórcy dali nam też możliwość przetestowania swoich umiejętności w wyzwaniach. Więc jeśli czujecie się mistrzami golfa, to macie możliwość przetestowania swoich umiejętności czy to w próbach czasowych czy na najmniej uderzeń. Dodatkowo w gdzie jest pełno steamowych osiągnięć do zdobycia co bardzo zachęca do dalszej gry.
Golf to nie gra jednoosobowaCzym tak naprawdę byłby jakikolwiek sport, gdyby nie zdrowa rywalizacja? Ciężko powiedzieć, ale za to można stwierdzić, że na 100% nie byłby dobrą zabawą. Tak więc i w tej odsłonie robaczków możemy rozegrać mecze ze znajomymi, zarówno przez sieć jak i na „hot-seat’ach”.
Niestety pomimo całej tej scenerii, możliwości, trybu multi i wybuchających owiec czegoś to zabrakło: fabuły. Nie ma żadnej historii, która czuwałaby nad naszymi małymi przyjaciółmi. Mamy dołki i mamy kijki a całość ogranicza się na dobrą sprawę do „teraz uderzę mocniej, a potem lżej”. Jest to coś, czego brakowało mi w całej serii, dlatego wracam do niej tylko by posiedzieć przy „hot-seat’ach” ze znajomymi. Po zdobyciu achievement’ów i wygraniu wyzwań, gra nie przyciąga niczym i tak szybko, jak się na komputerze pojawiła, tak szybko znika.
Jest to tytuł zdecydowanie dla fanów golfa, gdyż jeśli ja z przyjaciółmi chcemy posiedzieć w świecie Wormsów, to włączamy Armageddon. Mimo to polecam na odstresowanie, lub na zabicie czasu na wykładach. Tymczasem do zobaczenia w kolejce po święte granaty.
POLECAM