Odpaliłem Zaginięcie Ethana Cartera i byłem wręcz oszołomiony grafiką. Nie spotkałem się z grą, w której gdziekolwiek bym nie zrobił screena, ten zawsze będzie wyglądał, jakby był oficjalną tapetą gry.
Na szczęście, to nie jest jedyny pozytywny aspekt tej gry. Twórcy fajnie podchodzą do sprawy już na poziomie kupna – kupujesz grę a nie jej starą bądź nową wersję. Innymi słowy: gdy zakupiłem Zaginięcie Ethana, dostałem standardową wersję gry + jej zremasterowaną wersję, działającą na UE4. Oczywistym było, że zacząłem grać w wersję nowszą. Ale to co warto pochwalić jest fakt, iż The Astronauts dają to na „dzień dobry”, a nie wołają za odnowioną wersję dodatkowych pieniędzy. Moim zdaniem – wielki plus!!
Tymczasem wracając do gry: ekran powitalny wita nas krótką informacją, iż „niniejsza gra, jest podróżą bez przewodnika” i sam nie oddałbym tego lepiej. Jak przystało na dobry symulator spacerowicza – tylko od nas zależy, w którą stronę pójdziemy i co uda nam się odkryć.
A jest co odkrywać. Nie mogę powiedzieć, że zagadek było wystarczająco, bo czułem ogromny niedosyt po skończeniu tytułu (dlatego przeszedłem go jeszcze raz), ale widocznie był to bardzo dobry ruch, bo zatrzymał mnie na więcej niż standardowy czas potrzebny do ukończenia tytułu. Każda z zagadek środowiskowych jest inna, a momenty, w których bawimy się w detektywa (którym to jesteśmy – ale nie takim zwykłym detektywem, tylko takim, co potrafi wchodzić w świat duchów przeszłości), są naprawdę angażujące i satysfakcjonujące (zwłaszcza po odkryciu całej historii). I nareszcie „spacerowicz”, w którym odnajdywanie zapisków na kartkach ma sens. Historia, która się przed nami odsłania, nie jest pokazywana jedynie w tej formie, ale w tym przypadku, notatki nie tylko nudzą, ale dodają smaczku i wywołują momentami lawinę pytań.
Wielkim plusem oraz zaskoczeniem, jest jakość polskiej wersji. Zazwyczaj dubbing w naszym ojczystym języku jest bardzo mocno średni, żeby nie powiedzieć „słaby”. W poszukiwaniach Ethana miałem jednak ustawioną wersję polską, gdyż moim zdaniem była zdecydowanie lepsza niż angielska. Warto tu też napomnieć: dubbing nie jest rewelacyjny – nie ma się co zbytnio nastawiać. Ale jest zdecydowanie lepszy niż wersja angielska.
To co mi się nie podobało, to źle zgrane ruchy ust, z kwestiami wypowiadanymi przez bohaterów. W obydwu wersjach językowych, rych warg zwyczajnie nie zgadzał się z tym, co ludziki przekazywały. Nie jest to jednak zbyt wielka wada i nie wpływa znacząco na immersję.
Piękne widoczni, bardzo duży obszar do zwiedzania (możemy biegać non-stop, co jest całkiem logiczne, przy tak wielkim terenie), ciekawe zagadki i bardzo dobra opowieść, są rzeczami, które mogą się podobać, i które mnie osobiście kupiły. Bardzo polecam nie tylko fanom pięknej grafiki ale i dobrej historii.
POLECAM