Rewelacja!
Niesamowita fabuła sprawnie owija gracza wokół palca i sprawia, iż nie czytamy tekstu, tylko jesteśmy w obozie i staramy dowiedzieć się „o co tak właściwie chodzi”. Do pieknych krajobrazów dołączają wiarygodne postaci, które zaprojektowane są perfekcyjnie. Sprawiają, iż gracz ma wrażenie, iż te rzeczywiście istnieją i żyją własnym życiem. Są wredne, wścibskie, nieśmiałe, zazdrosne i kto wie co jeszcze, bo każda z nich jest inna. Nie projektowana na siłę.
Historia jednocześnie łapie za serce i ściska za gardło. Niejednokrotnie łzy napływały mi do oczu, jak i ciśnienie podskakiwało ze strachu. Wiele, diametralnie różnych zakończeń, zamykaja się ostatecznie w jedną, wielką cąłość. Jednak gra i tak zostawia szczyptę dodatkowych pytań nawet po ukończeniu i zostawia szerokie pole do własnych interpretacji. Dodatkowo endingi przedstawiają nam historię, którą każdy już gdzieś słyszał. Jednak morał, jaki ona niesie sprzedawany jest nam tak, iż bierzemy wszystko, by następnie skupić się na długich rejleksjach. A tych pojawia się najwięcej po bad endingach.
Całość sklejona przepiękną muzyką, idelnie oddającą klimat danej chwili. Słuchając samego sundtracku ma się wrażenie, iż każda nutka ma swoje miejsce i nie ma tam nic wymuszonego czy przypadkowego. W połączeniu z malowniczymi krajobrazami i pięknymi towarzyszkami otrzymujemy smakowitą potrawę dla naszej wyobraźni.
Grając, często miałem wrażenie, iż zaginęła gdzieś czwarta ściana. Pomimo, iż postaci, teoretycznie, nie zwracają się do nas, tylko do Semyona, to nierzadko tonąłem w oceanie immersji, stając się Semyonem. Teoretycznie nie jest to pozbywanie się tej czwartej ściany, jednak, jeśli po zakończeniu rozgrywki, rozglądałem się po pokoju, w poszukiwaniu bohaterów, to coś na rzeczy musi być. 😛
Nie wszystko jest jednak piękne. Największym minusem tytułu jest to, że są aż trzy bohaterki, z którymi gra pod koniec nie zachęca do ponownego przeżycia tygodnia w obozie. Gdy gra się x’ty raz, patrzy się na to inaczej, jeśli jednak byłyby to pierwsze endingi, na które trafiamy, to tytuł wydaje się zwykłą grą, jakich na półkach sklepowych pełno a po które nikt nie chce sięgać nawet w promocji. Typowy przykład tego, że „perspektywa” ma znaczenie.
Mógłbym jeszcze wiele o tym arcydziele opowiadać, jednak żadne slowa nie będą w stanie oddać tego klimatu. Nic, tylko brać i grać. Zwłaszcza, że lepszej ceny się już za nią nie dostanie 😛
Ocena ogólna 10/10Cena a jakość? 11/10 😛Bardzo polecam!
POLECAM