Resident Evil VII: Biohazard

Resident Evill VII? EJ! Przecież to już było! I to w grudniu 2019! 

Ano tak. Było. Jednak poprzednio było ogrywane w całości na PC. Myszka, klawiatura, zakrzywiony monitor 144 Hz i bardzo dobry zestaw w skrzynce. Ocena już wtedy nie była zbyt wysoka (można przekonać się o tym tu). 

Co więc się zmieniło? Ano platforma. Tym razem w ruch poszło PS4 Pro i zestaw VR. Skąd taki pomysł? Zwyczajnie słyszałem zbyt wiele pozytywnych opinii o tym, ile to ta gra zyskuje w VR. O ile jest piękniejsza i o ile lepiej się gra… Nie pozostało mi nic innego jak to zweryfikować… 

I wcale nie jest dobrze… Powiem więcej: jest tragicznie… Wiadomo – VR na PS4 nie należy do najlepszych… Nie grzeszy bowiem rozdzielczością. Mimo to, nie przeszkadzało to takim grom, jak na przykład: Iron Man, Rick i Morty czy Squadrons. Każdy z wymienionych tytułów pięknie oddawał głębię obiektów i magię świata 3D, dostarczając przy tym masę rozrywki. 

Pomijając wygląd postaci i ogólnie przeciwników – to w żadnej grze nie zostało jeszcze zrobione perfekcyjnie (i widocznie jest na to jeszcze za wcześnie) – tak elementy otoczenia to jakaś komedia. Na ten przykład: każde napotkane krzaki czy krzewy to po prostu tekturka. Taka 2D. Jak kibice w starszych odsłonach Fify. I wcale teraz nie żartuję. To po prostu kawałek tekstury z rysunkiem, który raz się obraca w naszą stronę a raz nie… 

Na dodatek, gra nie jest zupełnie przystosowana do kontrolerów Move, czy VR ogólnie… Kiedy już otrzymamy broń, okazuje się, że celuje się… Głową… Ale nie na zasadzie spoglądania na muszkę broni… Tylko mamy olbrzymi celownik, który jest “przytwierdzony” do naszej głowy… Brakuje mi słów by opisać, jak bardzo niewygodne jest to rozwiązanie… Można byłoby użyć kontrolerów Move, jak w każdej innej grze ze strzelaniem… Ale jak wspomniałem: wsparcia nie ma… 

Mało tego… Gdy napisałem: “nie jest przystosowana do (…) VR ogólnie”, naprawdę miałem to na myśli. Spieszę z wyjaśnieniami! Generalnie jestem na VR “odporny”. Zawroty głowy mam tylko, kiedy wykonuję bardziej zrywne akrobacje statkami kosmicznymi. W przypadku każdej innej gry nie napotkałem żadnych zawrotów głowy czy nudności. Poza Resident Evil VII właśnie… Tutaj kręci mi się pod czaszką od samego chodzenia! Dodatkowo wszystkie cutscenki, zamiast być normalnie wyświetlane, są pokazywane w formie ekranu kinowego! Tak po prostu… Grasz sobie i nagle cyk! Ciemność! Jesteś w kinie i oglądasz co się dzieje… Znów cyk! I jesteś ponownie protagonistą. Takie wyrwanie ze świata gry burzy całą immersję… 

O samym celu i fabule, jak i ogólnych wrażeniach wypowiadałem się już wcześniej. Nie ma więc sensu pisać jeszcze raz tego samego. W każdym wypadku, przeniesienie tej odsłony marki Resident Evill do świata VR, było okropnym i zupełnie nietrafionym pomysłem. 

NIE POLECAM

Rating: 1.0/10. From 1 vote.
Please wait...