

Nie spodziewałem się, jak bardzo zadowolony będę z Origin Accessa. Usługa, którą z czystej ciekawości wypróbowałem, zmienia się w coś z czego w przyszłości na 100% będę korzystał. Wszystko dzięki temu, że EA poszło po rozum do głowy i zaczęło być bardziej prospołeczne. I dzięki temu moje konto dostało darmowy miesiąc na wypróbowanie możliwości wersji Basic.
Miesiąc się jeszcze nie skończył a ja już wiem, że kolejny będzie już w wersji Premier. I tutaj niestety EA się wykłada. Bo różnica cen jest całkowicie nieuzasadniona. O ile abonament Basic jest bardzo przystępny cenowo – ~15 zł miesięcznie lub około 80 rocznie, to Premier jest już jak z kosmosu – około 60 zł miesięcznie lub ponad 400 zł za rok!
A różnica w grach? Tylko około 12 gier więcej jest w droższej wersji. Z czego większość to tytuły typu najnowsza FIFA czy inny Madden. Abonament roczny jest całkowicie nieopłacalny. A bardzo żałuję. Bo sam zamysł jest rewelacyjny. Za 60 zł mogę grać w takie tytuły jak A Plague Tale, Darksiders III czy Star Wars Jedi: Fallen Order. Jednak to dosłownie wszystkie ciekawe tytuły, których Basic nie posiada. I szczerze mówiąc ubolewam, bo gdyby nie cena, to miałbym już wykupiony roczny abonament Premiere. A tak – wystarczy miesiąc by wyżej wymienione gry ukończyć – a i tak będzie taniej, niż je kupować. Co nie znaczy, że nie warto dać szansy, usłudze EA. Bo właśnie dzięki temu zagrałem we Frostpunk.
W strategię 11 bit studios zdecydowanie chciałem zagrać. Kiedyś. Absolutnie nie było to dla mnie priorytetem. A 30 zł w promocji to dalej była cena, której bym nie dał za zaspokojenie swojej ciekawości, przy tych wszystkich tytułach, które czekają w kolejce na przejście. Jednak, gdy już testowałem Origin Access stwierdziłem, że to dobry moment, by pobrać Frostpunka i zobaczyć jak on wygląda. I okazało się, że rewelacyjnie!
Nie pamiętam kiedy ostatni raz zarwałem dosłownie całą noc! Nie potrafiłem się oderwać od komputera, bo tak wsiąknąłem w ten świat. Akcja dzieje się w alternatywnej rzeczywistości, w której wszystko zasila para a Ziemia prawie zamarzła. Ponieważ Słońce świeci coraz słabiej, przyszły olbrzymie mrozy i ludzie uciekają w poszukiwaniu miejsca na tyle ciepłego by przetrwać. Miasta więc tworzą się dookoła olbrzymich generatorów, które są w stanie ogrzać pobliskie domostwa. Samo życie zamienia się natomiast w niekończącą się pracę i walkę o przetrwanie. Założenia są bardzo proste. Potrzebujemy paliwa by generator nie zgasł, drzewa i stali do budowy budynków oraz jedzenia do przetrwania.
Grający wciela się tu w rolę naczelnika zarządzającego miastem i stara się o to by nigdy żadnego z tych zasobów nie zabrakło. Ponadto, to od nas zależy, jaki postawimy budynek, gdzie wyślemy ludzi do pracy czy jakie prawo wprowadzimy. Zaczynając od tego ostatniego: mamy naprawdę sporo możliwości rozwoju miasta. Jednak bardzo szybko przekonujemy się, że w przetrwaniu często nie można sobie pozwalać na poprawne moralnie decyzje. Przykładowo: możemy wprowadzić prawo, które sprawi, że będziemy mogli do pracy zatrudniać dzieci, bądź będziemy mogli wysyłać dzieci do świetlic by tam się uczyły. To albo to. Wóz albo przewóz. Oczywiście wszystko ma swoje konsekwencje. Jeżeli pozwolimy dzieciom się uczyć, to w przyszłości będą mogły pomagać w szpitalach. Dzięki temu będzie można zatrudniać tam mniej inżynierów. Niestety tym samym pozbawimy się dodatkowych rąk, które są tak potrzebne do zbierania zasobów co może bezpośrednio prowadzić np. do wygaśnięcia generatora i śmierci ludzi. Na dobrą sprawę: nie ma tu dobrych wyborów. Każda jedna decyzja ma jakieś złe strony i jeżeli chcemy przetrwać – trzeba bardzo szybko pozbyć się emocji.

Szczególnie na początku każdego ze scenariuszy. Gdy nie mamy nic i trzeba wysyłać ludzi do pracy. Zawsze wtedy pojawia się pytanie: gdzie wysłać ich najpierw? Jakie budynki postawić w pierwszej kolejności? Nie ułatwiają tego sami mieszkańcy. Często dzieją się wypadki czy rodzice są zwyczajnie niespokojni o swoje dzieci i przychodzą do nas z prośbami. O dzień wolny… O dodatkowe racje żywieniowe… Decyzja zawsze należy do nas. Ale konsekwencje bywają różne.
I to właśnie to podoba mi się najbardziej – nieustanna walka o przetrwanie. Nie tylko ludzi ale i nasze. Gdy poziom niezadowolenia będzie zbyt wysoki, lub nadziei zbyt mały – mieszkańcy zbuntują się i wygnają nas. Brutalne ale też prawdziwe – zapewne w podobnych okolicznościach w rzeczywistości, ludzie zachowaliby się podobnie.
I to wszystko brzmi super ale niestety po odnalezieniu złotego środka, jest już bardzo łatwo. Sam Frostpunk niewiele informacji nam podsuwa. Niby jest jakaś tam pomoc – za każdym razem jak dzieje się coś nowego, dostajemy krótką informację co to dokładnie jest i co oznacza. Ale bez wchodzenia w szczegóły. Przykład? Proszę bardzo: nigdzie nie było powiedziane, że więcej warsztatów znaczy szybsze postępy prac technologicznych – a z samej gry i „naturalnej konsekwencji” można było pomyśleć, że prace nie będą przyspieszone. Ale ok… Ostatecznie było można się domyślić. Ale pamiętam, że np. całkowicie przypadkiem odkryłem, gdzie pokazana jest liczba chorych i leczonych. Stawiałem kolejne szpitale a cyferki przy czerwonym krzyżyku się zwiększały. Dopiero potem okazało się, że to przybywała liczba chorych a ci leczeni pokazani są w całkowicie innym miejscu. Konsekwencja była taka, że mnóstwo osób mi zwyczajnie umierało.
W każdym wypadku: gdy już odkryłem co i kiedy najlepiej budować – wszystko stało się dziecinnie wręcz proste. Grając w trybie sandbox, rozwinąłem miasto do tego stopnia, że doszedłem do dnia 130 i zwyczajnie zacząłem utrudniać moim własnym mieszkańcom życie. Bo było za łatwo. Zapasy paliwa miałem zapewnione na ponad miesiąc. Jedzenia na dwa razy dłużej… Równie dobrze mógłbym odejść od komputera i wszystko dalej by działało perfekcyjnie. Na dobrą więc sprawę: tylko scenariusze dają jakąś zabawę – bo zwyczajnie twórcy zaplanowali jakieś utrudnienia/wyzwania. Co nie zmienia faktu, że bawiłem się znakomicie i zapewne nie raz jeszcze do Frostpunka wrócę. Mam nadzieję, że jeżeli kiedykolwiek powstanie kontynuacja, to będzie ona bardziej zróżnicowana – przynajmniej w trybie sandbox.
POLECAM