Oto i nadszedł mój ulubiony czas w roku! Święta! A jak i święta to i koniec roku. Więc musi też być podsumowanie.
Nie będę robił żadnej listy TOP 10. Wszystkie gry, których recenzje można znaleźć na tej stronie przeszedłem i oceniłem sam. Minus tego jest taki, że posiadając ograniczony czas, zwyczajnie nie przeszedłem tylu gier by robić zestawienia typu wspomnianej wcześniej dychy.
Jednak jestem w stanie wskazać grę, która w tym roku przypadła mi do gustu najbardziej. I to też zamierzam zrobić!
Zacznę może od podania paru dużych tytułów, które w 2019 sobie odpuściłem.
Teraz czas na produkcje, które bardzo chciałem ograć, lecz z racji obowiązków i w konsekwencji ograniczonego czasu, trafiły na listę „do przejścia kiedyś”.
I przechodzimy do tej ciekawszej części… Czyli:
W tej kategorii, niechlubnym zwycięzcą okazał się…
Po rewelacyjnym Far Cry’u 5, wystarczyło zmienić: nic. Była to gra na tyle dobra, że byłbym zadowolony z dokładnie identycznego gameplayu. Wiadomo: chciałoby się poziomu szczegółów drugiej odsłony i jeszcze parę rzeczy… Jednak na pewno nie chciałem, i nie spodziewałem się, zmiany kierunku na bardziej loot shooterowy. Dodanie pasków życia (wiem, że tak naprawdę są zawsze, tylko ich nie widzimy), i masy innych elementów RPG, popsuło całą grę i pokazało, że Ubisoft dalej nie potrafi naprawiać swoich produkcji. Ale za to bardzo lubią pieniądze i starają się ze wszystkiego zrobić to co akurat jest modne. Recenzja wkrótce.
Jeżeli miałbym wymienić pozostałe produkcje, którymi byłem bardzo rozczarowany, to byłyby to:
2. Blasphemous. Zdecydowanie moje największe rozczarowanie z tych tu wypunktowanych. Po genialnych The Last Door 1 i 2, spodziewałem się, że każda gra The Game Kitchen będzie na przynajmniej zbliżonym poziomie. Bardzo się myliłem. Niedopracowanie w tytule, który opiera się na precyzji nie powinno mieć miejsca. Recenzja niebawem.
3. Metro Exodus. Cała seria Metro była dla mnie niezwykle ciężką przeprawą. Po bardzo dobrych recenzjach ostatniej części trylogii, spodziewałem się bardzo dobrej gry. Teraz już wiem, że wszystkie recenzje były spowodowane ogólnym brakiem nowych, dobrych strzelanek. Bo gdyby postawić Metro Exodus obok jakiegokolwiek przyzwoitego FPS’a, to prawie nikt nie zainteresowałby się historią Artyom’a. Recenzja wkrótce.
4. A Plague Tale: Innocence. Miała być super fabuła i przyjemna rozgrywka. Wyszła dziecinna historyjka i rozwleczona „zabawa”. Recenzja niebawem.
5. Outer Wilds. Trailer obiecywał przygodę i zabawę w stylu FPS. Okazało się, że to dosłownie tylko „styl FPS”, a sama produkcja jest RPG’em z krwi i kości. Strzela się okropnie i marnuje wiele czasu np. na kosmetykę twarzy, której ostatecznie i tak nie widać. Recenzji nie będzie. Za szybko zdałem sobie sprawę, że to nie jest produkcja, która nawet w najmniejszym stopniu mogłaby mi się spodobać i zwyczajnie przeszedłem do lepszych gier, z racji uciekającego czasu GamePassa.
No i dotarliśmy!
Było w czym wybierać! I w tym roku, zdecydowanie najlepszy był… MediEvil! Remake moim zdaniem prawie idealny. Od jego premiery zdążyłem go przejść 6 razy. Taka różnorodność lokacji i przeciwników nie jest już dziś spotykana. Każdy poziom wymagał czegoś innego i każdy był oryginalny. Jednak ok! To tylko remake. A każdy chce nowych tytułów. Więc po kolei:
5. The Walking Dead: The Final Season. Wiem, że to dalej interaktywny film, jednak tym razem było nam dane robić troszkę więcej, niż to zazwyczaj w produkcjach Telltale bywało. Samo zwieńczenie historii Clementine też było bardzo ciekawe. Tutaj powstrzymam się od komentarza, żeby nikomu nie zaspoilować. Recenzja wkrótce.
4. Star Wars Jedi: Fallen Order. To gra, która przyszła znikąd i całkowicie mnie pochłonęła. Jako fan Gwiezdnych Wojen, (nie wielki fan; po prostu fan), wiele razy odbijałem się od produkcji osadzonych w tym uniwersum. Zwłaszcza polityka EA nie zachęcała do grania w nie… A tu nagle pojawia się naprawdę świetna i angażująca historia, z bardzo przyjemnym gameplayem! Recenzja niebawem.
3. Days Gone. I tutaj bardzo mało zabrakło do tytułu GRY ROKU! Tak naprawdę jedynym problemem było wspominane przedłużanie na siłę. Gdyby nie ten właśnie element, który niesamowicie mnie męczył, zdecydowanie byłaby to produkcja tego roku. Recenzja tutaj.
2. MediEvil. Tu już się wypowiedziałem. Recenzja tutaj.
Dotarliśmy…
Zawsze lubiłem serię Gears Of War. Bardzo dynamiczna i ekscytująca. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że zdefiniowała gatunek shooterów z osłonami. Jednak zawsze to były gry po prostu, i aż, bardzo dobre. Tym razem jednak okazało się, że gameplay został naprawdę dopieszczony! Byłem niesamowicie wciągnięty i nie potrafiłem odejść od komputera. A gdy od niego odchodziłem to i tak myślałem o tym co czeka mnie po powrocie. Całkowicie nie spodziewałem się aż takiej jakości, zwłaszcza, po najsłabszej z serii, części czwartej. Recenzja tutaj.
I tym sposobem doszliśmy do końca. Mam nadzieję, że 2020 okaże się rokiem przynajmniej tak dobrym growo, jak kończący się właśnie 2019!
Szczęśliwego nowego roku i do usłyszenia!