WPIS

Borderlands GOTY

Nie wiem ile godzin temu ukończyłem tryb fabularny tego tytułu. Pomijając to, iż cała historia ciągnęła się niemiłosiernie, to była przeplatana całkiem fajną rozgrywką… Nie potrafię kłamać. Oczywiście chodzi o zdobywanie osiągnięć. Co ostatecznie przełożyło się na tyle godzin gry. Osiągnięcia, których ostatecznie już nie miałem siły ani ochoty robić.

Zacznijmy jednak od tego, o co w tym w ogóle chodzi. A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I sławę. I władzę. Bo to spotka każdego, kto odnajdzie legendarne „Sklepienie” (tudzież „Kryptę” bądź „Grobowiec”). Oryginalnie brzmi to jednak o wiele lepiej, czyli „Vault”. Wybieramy więc jedną z czterech postaci i ruszamy na poszukiwanie skarbu… Który i tak nikogo nie obchodzi. Sam w sobie cel gry może i jest nakręcającym gracza mechanizmem, lecz tylko z początku. Im dalej zagłębiamy się w tytule, tym bardziej otoczka całego tła fabularnego przestaje interesować. Głównie za sprawą dzienników, które trzeba zbierać i które mają nam opowiadać „niezwykle ciekawe uzupełnienie fabuły, przez które teraz na pewno będziemy bardziej przykładali się do poszukiwania sławy i bogactwa”. Na szczęście jest też Claptrap, który jest tak wyjątkową i niesamowitą postacią, że fajnie jest jednak nie wyłączać się całkowicie na wszystkie linijki tekstu przekazujące historie (Claptrap szczególnie błyszczy w jednym z DLC, które bardzo polecam”

Cała magia tytułu tkwi w tym, iż tryb fabularny możemy przechodzić nawet w cztery osoby. Pełnej ekipy nie udało mi się uzbierać, ale miałem na tyle szczęścia, że nie grałem sam. I tylu nas (dwóch) wystarczyło w zupełności aby dobrze się bawić. Bo wiadomo, że robienie z kimś nawet nudnych rzeczy sprawia, że są mniej nudne a mogą nawet stać się ciekawe.

Sam pomysł połączenia shootera z RPG jest moim zdaniem bardzo dobry. Niestety tu nie jest on zbyt dobrze rozwiązany. Na każdym kroku widzimy, że Borderlands to jednak bardziej role-playing game niż first person shooter. Dla mnie osobiście jest to bardzo frustrujące, gdy strzelając wrogowi w głowę, ten nie umiera, tylko zmniejszają mu się cyferki nad głową. Całkowite zabicie jakiejkolwiek immersji. Nie mówiąc o tym, że w takim wypadku umiejętności są całkowicie nieistotne. Jest system rozwoju postaci – szybsze przeładowania, więcej amunicji itp. Całość została jednak lepiej zrobiona np. w Far Cry’u 3. Tam także mogliśmy swojego bohatera rozwijać. Jednocześnie strzał w głowę kończył żywot niemilca. Ponadto w FC3 nie było najgłupszej rzeczy kiedykolwiek w grach – skalowania poziomu przeciwników. Przez skalowanie właśnie możemy natrafić np. na bandytę, który będzie silniejszy, wytrzymalszy i celniejszy, niż specjalne jednostki wojskowe.

Jaki by jednak zamysł nie był, sama rozgrywka pozostaje bardzo dynamiczna i świetnie udźwiękowiona. Gdy już dojdzie do momentu większej strzelaniny, akcja aż wylewa się z monitora. Przeciwnicy starają się podejść graczy. Chowają się za osłonami. Niektórzy niespodziewanie atakują. Dodając do tego niezwykle dobrze zrobione dźwięki wybuchów, poruszania się i strzałów, można czasem odpłynąć. Muzyka jest odpowiednio zbalansowana i świetnie uzupełnia całość.

To wszystko co opisałem działa. Ale tylko kiedy gra się z kimś. Grając samemu jest zwyczajnie nudno. Planeta jest pustynna więc nie ma co liczyć na malownicze krajobrazy (wiem, że pustynie też bywają piękne, ale nie tu). Przemierzając kilometry, czasem bez możliwości poruszania się pojazdem, można chcieć zwyczajnie tytuł wyłączyć. Z kimś – fajnie – czas na odpoczynek, wymianę zdań, jakieś żarciki. Samemu – zadanie sobie pytania, po co mam się nudzić, kiedy mogę włączyć np. Crysisa.

I właśnie z tego powodu wystawiam łapkę w dół. Bo jestem typem gracza, który raczej podróżuje samotnie. Fajnie jest z kimś grać. Jednak moje ulubione tytuły (np. To The Moon, The Walking Dead, The Last Door) są grami, które przechodzi się samotnie. Kupując grę oczekuję, że ta będzie mi pozwalała na granie w nią w pojedynkę. Tryb wieloosobowy ma być jedynie urozmaiceniem. Nie wiem, czy znajomi, z którymi mam ochotę grać mają ten tytuł i czas aby się wspólnie bawić. A jeżeli nie nudzę się sam ze sobą to mogę grać kiedy chcę i nie jestem w takim wypadku od nikogo uzależniony. Tak jak tutaj.

POLECAM

Rating: 6.0/10. From 1 vote.
Please wait...