Przyznam się bez bicia: nigdy wcześniej w Serious Sama nie grałem. Może właśnie dlatego postanowiłem go kupić – by sprawdzić za co ludzie tak ten tytuł cenią. Z otwartym umysłem zasiadłem więc do komputera a tam czekało mnie: rozczarowanie.
Więc: świat jest pogrążony w wojnie. Bez wchodzenia w szczegóły – kosmici atakują i trzeba cofnąć się w czasie, aby im przeszkodzić. Jednak ludzie mogą cofnąć tylko jednego człowieka i jesteś nim Ty. Serious Sam. Ostatnia nadzieja ludzkości.
Tak więc już na samym początku gra serwuje nam „poważne” akcenty. Cała historia przesączona jest komizmem. Opisy broni czy przeciwników czyta się z uśmiechem na ustach a podczas niektórych scen w trakcie gry nie mogłem przestać śmiać się na głos.
Grafika widać, że nieco odświeżona, lecz dalej nosi znamiona przebytych lat. Na szczęście nie jest tak źle – broń dalej prezentuje się zachęcająco a przeciwnicy wręcz przeciwnie (i nie chodzi mi tu o projekty przeciwników, bo te są genialne).
Wszystko pięknie. Więc co mogło pójść nie tak?
Rozgrywka.
O ile bardzo lubię FPS’y, tak te, które mają tylko jeden cel – zrobienie totalnej masakry, staram się raczej omijać. Wszystkie Quake’y i inne tego typu tytuły uważam zwyczajnie za banalne, pozbawione artyzmu i sensu. O ile jeszcze rozumiem wszystkie CS’y, czy Battlefieldy – współpraca, drużyny, taktyka itp. tak bieganie w kółko po arenie i nie puszczanie przycisku myszki całkowicie rozmija się z czymś co nazywa się dobrą zabawą. Bardziej zbiega się to z odmóżdżaniem.
Kolejną rzeczą, która przesądziła o ocenia są achievementy. Tytułem wstępu: jestem raczej typem samotnika, który kampanie woli przechodzić sam, a serwery publiczne omija szerokim łukiem (są oczywiście wyjątki typu np. Borderlands). Lubię też zdobywać achievementy. Uważam, że możliwość wykonywania małych zadań podczas gry, jest dobrym sposobem na przyciągnięcie do tytułu na parę godzin dłużej. Jednak tutaj jestem wręcz zmuszony do grania przez internet z innymi graczami. Nie mogę decydować o tym, czy chcę czy nie. Jeśli mam dostać osiągnięcia to muszę grać z innymi, których nawiasem mówiąc nie widać.
Reasumując: uważam, że Serious sam jest dobrą grą na rozstresowanie, ale tylko po spotkaniu z wrednym szefem albo otrzymaniem mandatu czy podobnych rzeczy. Przyjemności z gry, w tej bezmózgiej naparzance, samej w sobie tu niestety nie ma.
NIE POLECAM